Niezwykle istotne jest także badanie przyziernosci karkowej, które można wykonać do końca 12. tygodnia ciąży. 4. Suplementacja w ciąży. Informacja o tym, w którym tygodniu ciąży jesteśmy pozwala ustalić jakie witaminy prenatalne powinna przyjmować młoda mama. Kwas foliowy podawany jest do końca pierwszego trymestru ciąży.
Przebieg ciąży u suki. Ciąża u suki trwa zwykle ok. 63 dni od momentu zapłodnienia. Jednak plemniki samca mogą przeżyć w macicy suki nawet tydzień po kryciu, należy więc uwzględniać termin 56-72 dni od kopulacji. Komórki jajowe po uwolnieniu z jajników również mogą przeżyć kilka dni.
82 poziom zaufania. Witam! W 9. tygodniu tętno przeciętnie oscyluje w granicach 155 do 195 uderzeń na minutę. Następnie tętno dziecka stopniowo się zmniejsza do osiągnięcia stabilnego poziomu pomiędzy 120 a 160 uderzeń na minutę w 12. tygodniu. Jednak podczas zwiększonej aktywności ruchowej, rzeczywiście może zwiększyć swoje
Kodeks pracy nie reguluje, kiedy taką rozmowę z pracodawcą należy odbyć. Rozmowę najlepiej przeprowadzić pod koniec trzeciego miesiąca ciąży, kiedy ryzyko poronienia znacznie maleje. Od momentu poinformowania pracodawcy o ciąży kobiecie przysługują uprawnienia związane z czasem pracy czy możliwością wcześniejszego wyjścia na
Witam. Jestem w 10 tyg ciazy. Dwa dni temu kopnal mnie prad przy wyciaganiu kabla z gniazdka gdy dotknelam widelek. Chcialabym sie dowiedziec czy moze to miec jakis wplyw na dziecko? Czy mozna przez to poronic. Nastraszyly mnie kolezanki z pracy. A nastepna wizyte mam dopiero za 2 tyg
Cholestaza najczęściej objawia się swędzeniem ciała, a zwłaszcza dłoni po wewnętrznej stronie oraz spodu stóp, chociaż niekoniecznie. Standardowe badania w ciąży nie wykrywają cholestazy - konieczne jest zbadanie poziomu kwasów żółciowych oraz ewentualnie prób wątrobowych, chociaż kwasy ważniejsze.
. oliweczko bardzo sie ciesze ze ciaza przebiega prawidlowo... :D to fakt ze nawet jak sie za pierwszym razem poronilo, to natepna ciaza, wcale nie musi przebiegac z komplikacjami... bardzo sie ciesze ze masz zaufanego lekarza ktory o ciebie tak dobrze dba... moja ciaza na cale szczescie poki co przebiega wspaniale...nie mialam jeszcze ani jednego skurczu, i nie plamilam... dlatego wierze ze wszystko jest o bedzie ok. dziewczynki trzymam za was i wasze kruszynki kciuki, zobaczycie tym razem bedzie ok! Odpowiedz Witam Was wszystkie! :D Dawno tu nie zaglądałam. Ostatnio też opisywałam swoje trudne chwile a teraz cieszę sie 4 miesiącem ciązy. Nigdy nie zapomnę tamtych trudnych chwil, nadal mam obawy i jestem strasznie przewrażliwiona. Co chwilę sprawdzam czy nie pojawiła się krew. To jest moja druga ciąża i pierwsze 3 miesiące musiałam niestety przeleżeć w domu, trochę krwawiłam ale teraz jest dobrze. Mam wspaniałego lekarza, mogę dzwonić do niego 24/24, zawsze znajdzie dla mnie czas, prowadzi mnie od samego poronienia ( i często mam wizyty. Uważam że dobry lekarz to połowa sukcesu! W poprzedniej ciązy chodziłam do innego ginka (ordynator szpitala!!!), plamiłam, bolało mnie podbrzusze a on twierdził że to normalne i do czego mnie doprowadzil... Może gdybym w tych pierwszych tygodniach leżała byłoby dobrze. No, ale teraz nie ma co gdybać. Obecny lekarz uważa że po takich przejściach bardzo ważne jest leżenie w pierwszych tygodniach. Obecnie biorę duphaston i co jakiś czas zastrzyk na podtrzymanie - kaprogest. Trzymajcie się wszystkie! Zobaczycie, że wszystko się ułoży. Wiem, że teraz to łatwo mi to mówić, ale wszystko jeszcze przede mną. Calą ciążę będę pod baczną obserwacją. Trzeba jednak w coś wierzyć! Wszystko będzie dobrze! Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz JA NATOMIAST , PLAMIŁAM BARDZO DELIKATNY I NA RÓŻOWO :D PARE DNI :D JAK SI YTRZYMA TO SIĘ PRZELECISZ DO LEKARZA RERE :D Odpowiedz mnie lekarz powiedział, że lepiej żebym krwawiła długo niż wcale. W pierwszym dniu po zabiegu nie krwawiłam już to kazał mi dużo chodzić i krwawienie wróciło. Trwało ponad dwa tygodnie, ale potem to bylo bardziej plamienie Odpowiedz ja tez na poczatku mialam takie brazowe jakby krwawienie, a po niecalym tygodniu pojawila sie , jak to mowia zywa krem, to krwawienie trwalo nastepny tydzien...czyli razem krwawilam okolo 2 tygodni.... jak bedziesz krwawila wiecej niz 2 tyg, lub krwawienie sie nasili koniecznie idz do lekarza.... ale poki ci nie martw sie za bardzo, w koncu macica musi sie uczyscic!! buziaki, i wracaj szybciutko do formy. Odpowiedz rere to normalne ja miałam podobnie. Przez pierwsze dni było brązowe plamienie, dokładnie w ósmym dniu po zabiegu miałam dosyć mocne krwawienie-myslałam że to @, było coraz słabsze i po ok 5 dniach całkiem zanikło. Te krwawienia i plamienia to samooczyszczanie się macicy więc chyba nie powinno Cię niepokoić, chyba że będzie b. obfite. Pozdrawiam Odpowiedz Kochanie powiedzcie mi ile czasu po łyżeczkowaniu się krwawi, bo ja już 8 dni i to mnie zaczyna martwić, a może tak ma być :(. Na początku było to brązowe plamienie a teraz widzę krew. Odpowiedz TAK JAKOŚ ZNOWU SMUTNO SIĘ ZROBIŁO MA, NADZIEJĘ, ZE NIEBAWEM RERE ZNOWU BĘDZIE :D Odpowiedz rere wyniki dostaniesz do ręki, Obawa przed następną ciążą chyba jest normalna, ja tez sie bałam, ale potem pomyślałam sobie, że pewnie się to więcej nie powtórzy, że wiem, że mogę zajść w ciążę :) . I teraz kiedy będe w ciąży, i stało by się tak drugi raz ,to wbrew pozorom chyba przeżyła bym to mniej bo jestem przygotowana, że tak się to może skończyć, a wtedy to było dla mnie kompletne zaskoczenie.... Odpowiedz Już powoli dochodzę do siebie, mąż kupił mi pieska, więc mam teraz, kim się opiekować. Przed zajściem w ciążę miałam ogromny instynkt macierzyński, a teraz po stracie, maluszka z obojętnością patrzę na dzieci i mam ogromny lęk przed zajściem ponownie w ciążę. Lekarze i wszyscy na oddziale mnie pocieszali że jestem jeszcze młoda (23 lata) i będę miała jeszcze gromadkę cudownych dzieciaków, ale ja się boję i nie chcę, może to minie, ale póki co to jest ogromny lęk i bezsenność w nocy :( Dziękuję Wam za odpowiedź za 2 lub 3 tyg będę miała wyniki, ciekawi mnie tylko czy dostanę je do ręki czy to jest własność szpitala Odpowiedz rere trzymaj się, z każdym dniem będzie lepiej... Odpowiedz dziewuszki kazda z nas dostanie lub juz dostala szanse byc ponownie mamusia.... bop choc poronilysmy to dalej jestesmy mamusiami....mamusiami tych szczegolnych , bo niebianskich dzieciatek.... a co do badan histopatologicznych....to u mnie tez byl pobierany fragment tkanki aby pokazac przyczyne.... i badania wyszly....jak pewnie wiecie badania wykazaly obumarcie spowodowane lekiem... czyli tz interwencja zewnetrzna... jednak najczesciej badanie to robi sie aby sprawdzic czy powod nie byl natury genetycznej Odpowiedz badanie histopat. opisuje szczątki, fachowo nazywane pięknym językiem "wyskrobiny" . Mogą one wskazać przyczynę, ale najcześciej tak nie jest. U mnie było napisane po łacinie, ale sobie przetłumaczyłam (znalazłam w internecie): fragmenty doczesnej i kosmków w stanie zapalnym. stan zapalny wynikał z tego, że nosiłam martwa dzidzię ok 4 tygodni. na szczęście nie przedostał się on do organizmu i nie było żadnych komplikacji. rere ja też po zabiegu strasznie płakałam kiedy wwieżli mnie na salę i też tego nie pamiętam. domyślam się jak się teraz czujesz i jest mi bardzo przykro, tak bardzo chciałabym cię pocieszyć, ale nie wiem jak... Ja też teraz płacze bo twoja strata przypomniała mi moją... jedyne co mnie pociesza w tej chwili to nadzieja, że może już niedługo dostanę szanse by znów być mamusią... Odpowiedz Badania histopatologiczne wykonuje się po poronieniu lub po zabiegu gdy ciąża była martwa. Podobno na ich podstawie lekarz moze wywnioskować co było przyczyną ze ciaża sie nie utrzymała. Ja miałam pierwszy raz poronienie samoistne a drugi raz martwą ciążę. W obydwu przypadkach miałam potem robione badania histopatologiczne ale moj lekarz nawet na nie nie spojrzał. Powiedział że to były za wczesne ciąże (8 i 9 tydz) żeby określić przyczynę. Tak więc tymi badaniami się już pożniej nie przejmowałam. Odpowiedz Dziś właśnie wyszłam ze szpitala po łyżeczkowaniu :( Łamagi jedne dały mi na dodatek za dużo narkozy i przespałam całe 60 min. Mój mąż się wkurzył bo była mowa że po 15 min wstanę na nogi. A ja jeszcze przez 2 godziny byłam jak naćpana i nieprzytomna . Po przebudzeniu mąż mówił że płakałam i mówiłam gdzie wzieliście moje dziecko :( ojjj pozwolili mi na takie tygodniowe cierpienie wiedząc, że dziecko jest martwe, chciałam zapomnieć ale wszystko powróciło jak weszłam na oddział :( ojj pożaliłam się. Mam teraz pytanie co może oznaczać fakt złych badań histpoatologicznych, co to wogóle jest bo trochę się tylko oriętuję. Prosze powiedzcie mi dziewczyny. Odpowiedz rere to, że nie masz plamień oznacza że łożysko oraz wszystko to co utrzymuje ciążę rozwija się prawidłowo, natomiast sam zarodek przestał się rozwijać. Tak mi to tłumaczył mój gin, ponieważ też nie miałam żadnych plamień. Powinnaś jak najszybciej mieć zabieg, skoro fasolka nie żyje to po co masz ją w sobie nosić. Tylko się zadręczasz mając taką świadomość, juz nie mówiąc o względach zdrowotnych. Ci lekarze są okropni, na co każą Ci czekać Ja miałam zabieg na drugi dzień po wizycie u gina. Też myślałam, że każe mi czekać, żeby mieć pewność, ale lekarze byli pewni po USG. Co do facetów, to rzeczywiście mają inną psychikę. Mój mąż niby próbował mnie pocieszać, ale czułam że w końcu przestał i zajął się swoimi sprawami kiedy jego pocieszanie nie pomagało. Ciągle powtarzał, że jeśli maleństwo miało jakieś wady genetyczne to lepiej że tak się stało. Teraz wogóle nie chce ze mną o tym rozmawiać, od razu zmienia temat, a mi takie wygadanie się przynosi ulgę. Dlatego dobrze, że to forum istnieje. Dziewczyny jesteście super :) Odpowiedz Jeszcze ci nie zrobili zabiegu???? Rere idż do innego szpitala niech się upewnią na 100% i nie trzymają cię!!! Odpowiedz Nie rozumię dlaczego mnie tak lekarze katują chodząc z tą martwą ciążą boję się zapalenia i wogóle nie wytrzymuję psychicznie. Jutro jadę z mężem do Lublina kupić szczeniaczka lol niech to będzie choć małym promyczkiem w mym smutnym życiu. Odpowiedz Musisz być bardzo silna !!!!!!!Moja dzidzia urodziła się i umarła obumarła w 6 tyg. /też nie miałam krwawienia i nawet nie bolał mnie brzuch, wszystko okazało się na rutynowym badaniu ginekologicznym, jednak zabieg miałam już w dniu następnym po tym jak w szpitalu zrobili USG i stwierdzili że faktycznie serduszko nie bije, zabieg jest dokonywany w znieczuleniu ogólnym i mnie nic nie bolało fizycznie również po nim.....trzymaj się ciepło i bądź silna dla swoich przyszłych maluszków!!!!! Odpowiedz Ja też nie krwawiłam, a zabieg zrobili mi bardzo szybko (po upewnieniu się, że zarodek obumarł). Odpowiedz Również nie miałam krwawienia. Zabieg miałam natomiast jeszcze tego samego dnia. Odpowiedz rere słoneczko bardzo mi przykro, musisz być silna i popatrzeć na to wszystko od nowa... ja wiem, ze teraz wydaje ci się to "czczym gadaniem" to jest niepowetowana strata, chyba nic gorszego nie może się zdarzyć, ale zobacz wiele dziewczyn przez to przeszło i jakoś sobie to poukładały wszystko, musisz wierzyć że jutro też zaświeci słońce... Trzymaj się bardzo mocno... Odpowiedz rere z tego co pamietam to pisalas juz ze twoja ciaza obumarla a potem sie okazalo ze wszystko jest ok... co sie dzieje?? jesli faktycznie cos nie tak to strasznie mi przykro... mi w jednym szpitalu po stwierdzeniu obumarcia plodu tez kazali czekac tydzien, wiec zmienilam szpital, w drugim zrobili lyzeczkowanie od razu o 12 mialam zabieg a ol 5 popoludniu bylam juz w domku... pozdrawiam zycze zdrowka, i jesli faktycznie ciaza obumarla to wspolczole calym sercem....ale zwykle tak bywa ze pierwsza poronion ciaza o niczym nie swiadczy.... zycze duzo sil!! Odpowiedz ..a to ,że będziesz miała łyżeczkowanie to chyba konieczne jest dokładne oczyszczenie macicy... Zabieg jest pod narkozą i trwa 10 minut, po 3 godz. już można wstawać, mnie po zabiegu bolał brzuch jak na bolesną @ Odpowiedz Rere ja też nie plamiłam mimo, że ciąża była martwa. Jest to tzw. poronienie zatrzymane, organizm nie wydala tego płodu i najczęściej nie ma krwawienia. w necie jest dużo info o tym jeśli wpiszesz hasło "ciąża obumarła". Ja nie pamiętam adresów stron. Odpowiedz Dla mnie mąż był dużym oparciem, ale teraz kiedy płaczę krrzyczy na mnie i też mam wrażenie, że on nie przeżywa tego tak jak ja, chyba faceci nie dokońca rozumieją co się stało. Rere choć wiem, że to straszne co się stało, ale nie rób niczego głupiego! Wszystkie jesteśmy z tobą wiedz że w nas masz oparcie! Odpowiedz Lekarze powiedzieli że łyżeczkowanie mnie nie ominie mogłam dalej przebywać w szpitalu ale co by to dało tylko łzy i bezsilność. Czekam do tego poniedziałku tak bym chciała zacząć plamić bo bym już poszła szybciej na zabieg. A właśnie wiecie może dlaczego nie plamię skoro ciąża jest martwa Odpowiedz Rere, bardzo mi przykro Być może nie będzie konieczne łyżeczkowanie skoro ciąża zatrzymała się na tak wczesnym etapie. Poczekaj do poniedziałku. Wiedz, że myślami jestem z tobą i rozumiem, jak wielki jest ból po stracie maluszka. Odpowiedz chodzi o to że w Siedlcach nie znam dobrego lekarza, który by mi pomógł bo w szpitalu może mi nie wierzyli że ost mies miałam i to jest 9 tydzień. Powiedzieli że to taka procedura że trzeba upewnić się czy rzeczywiście dziecko nie rośnie. Ja tego nie wytrzymam boję się naprawdę że zrobię sobie coś złego. Myślałam że mam silną psychikę ale widzę że nie tym bardziej że chyba mąż mnie nie rozumie Wiem że mu jest ciężko ale jakoś to nie przeżywa, ochhh Odpowiedz rere, bardzo mi przykro,... może powinnaś pójść do innego lekarza, który umieści cię w szpitalu bo naprawdę może dojść do zakażenia. Nie chcę cię straszć, ale słyszałam o takich przypadkach, nie można z tym zadługo zwlekać... Rere tak bardzo chciałabym cię jakoś pocieszyć , ale nie potafię, bo chyba jest to niemożliwe... Jeśli będziesz miała jakieś pytania to odpowiem jeśli będę potrafiła.. Odpowiedz Andzia123 to nie pomyłka moje dziecko jest martwe Lekarze powiedzieli że nic mi nie będzie nosząc martwe dziecko, a jednak może dojść do zakarzenia ojj jak ja się boję tego wszystkiego Odpowiedz rere będę się modlić aby to była jakaś pomyłka, jest mi bardzo przykro ale ja miałam podobną sytuację i niestety skończyło się łyżeczkowaniem w 10tc miałam pierwsze rutynowe usg, nie miałam żadnych oznak, że mogłoby coś być żle nawet plamienia... Szłam taka zadowolona, że zobaczę po raz pierwszy moją kruszynkę.... Niestety na USG dopochwowym lekarz nie widział serduszka, dostałam skierowanie do szpitala, tam robili mi kilka razy USG (dzidzo miało wielkość ok. 6-7 tyg. ciąży, czyli też przestał się rozwijać ), robili mi co dzrugi dzien, trzy razy hCG (kidy będziesz w szpitalu upomnij się o te badania, żebyś miała 100% pewności), ale poziom był cały czas taki sam, na początku 11tc miałam zabieg Mnie też nie chcieli przyjąć do szpitala bo nie krwawiłam, ale mieliśmy znajomego lekarza i nie musiałam czekać, tym bardziej, że noszenie obumarłej fasolki dłużej niż 4 tyg, może doprowadzić do zakażenia organizmu. U mnie i tak na badaniach histopat. wyszło, że był już stan zapalny, na szczęście mnie nic się nie stało. Wiem, że jest to straszne przeżycie i nie ma słów pocieszenia, a nawet pocieszanie jest denerwujące, poprostu trzeba się wypłakać, a pamięć o fasolce zawsze pozostanie . Po trzech miesiącach znów można się starać i ja mam zamiar się starać w następnym cyklu, bo chyba tylko to może pomóc przeżyć mi moją stratę... Odpowiedz rere strasznie mi przykro , nie wiem co Ci napisać ale jesteśmy z Tobą, trzymaj się dzielnie Odpowiedz Piszę już na tym wątku ostatnio pisałam o moich przeżyciach. Moje dziecko miało nie żyć a się pojawiło. W czwatrek wylądowałam na oddziale z plamieniem był to 9 tydzień, lekarz zrobił mi usg przez brzuszek ale nic nie widział w piątek miałam przezpochwowe i okazało się że maluszek umarł serdunio nie bije i został na etapie 6 tyg. a ja muszę cierpieć bo mi nie zrobiono łyżeczkowania i mam czekać do poniedziałku bo nie krwawię tak cierpię bo już tyle przeszłam z tą ciążą sama myśl ze ciąza jest martwa w moim brzuszku achhh już nie wiem co napisać. Żegnam się z Wami dziewczyny. Nie ma maluszka nie ma już mnie Odpowiedz my wiem kasiunia jakie to jest trudne...wczoraj bylam z mezusiem na spacerku......i czulam sie straszne...bo wszedzie mnostwo maluchow.....a ostatnio znajmomi, szczegolnie ci starszy, tak zwane ciotki przyszywane dopytuja sie kiedy to sie dzidzia pojawi..... i co ja mam im powiedziec? Odpowiedz WIECIE KIEDY WIDZE CZY TO W TELEWIZJI,CZY U SĄSIADKI BĄBLA TO JEDYNE CO CZUJE TO SCISK W GARDLE MAM WRARZENIE ŻE ZACZYNAM SIĘ MUJ SYNEK JESZCZE PYTA GDZIE TEN DZIDZIUŚ?CZEMU BRZUCH NIE ROŚNIE?TO JESTEM POPROSTU ROZDEPTANYM ŚLIMAKIEM Odpowiedz hmm ja sie dziewczyny dolaczam.... niby nie zazdrosze innym kobietom, bo dziecka sie nie zazdrosci.... ale jak widzete maluchy w parku to jest mi tak smutno....moje malenstwo zaczynalo by teraz 6 miesiac....czyli juz pol roczku....ehh :( Odpowiedz MARGO !* ja za każdym razem gdy widzę kobietę w ciąży tęsknie za maleństwem ... Moja bratowa jest teraz w ciąży i mimo, że życzę jej szczerze wszystkiego dobrego to jakiś smutek też jest, że jeśli by się wtedy udało to już bym znała płeć, już bym miała widoczny brzuszek... Odpowiedz Najprawdopodobniej zmiana klimatu była także przyczyną mojego poronienia, ciąża obumarła, poroniona w 8 tygodniu. Nasze ukochane maleństwo zostało poczęte podczas wakacji w ciepłym klimacie, dostało wszystko co najlepsze, dużo warzyw, owoców, spacerów na świeżym powietrzu, odpoczynku. Niestety po powrocie do kraju nie było najcieplej, praca, stres, itp. Wcześniej planowaliśmy, że może w piątym lub szóstym miesiącu znowu gdzieś wyjedziemy, teraz wiem, że jeżeli uda nam się znów zafasolkować, to nie odważę nigdzie dalej się ruszyć. Niestety, ale uraz pozostaje... Ja chyba też sobie w miarę poradziłam z bólem po stracie, ale dzisiaj byłam u gin-a, i były trzy inne pacjentki, wszystkie w ciąży...trochę mi się smutno zrobiło.... Odpowiedz No i lekarka odradziła mi teraz jakikolwiek wyjazd w inny klimat. Powiedziała ze ciaża rowija sie prawidłowo ale ona na moim miejscu by nie pojechała, bo zawsze zmiana klimatu moze źle wpłynać na dziecko w I trymestrze. Powiedziała ze jesteśmy młodzi, dużo wyjazdów przed nami więc po co ryzykować. Tak wiec zdecydowalismy ze nie pojedziey nad morze, natomiast wyjedziemy w góry na koniec sierpnia, do Zakopanego. ja sie cieszę, ale wolałam morze. Na nastepny rok moze sie uda(mam nadzieje ze juz z maleństwem) Odpowiedz Spróbuj uwierzyć, przeciez nie robisz tego dla siebie ale dla tej malutkiej istotki która jest w Tobie!!!!ja naprawdę w czasie ciązy miałam bardzo bardzo duzo zmartwień- nie układało mi się z mężem(do takiego stopnia ,ze nie mieszkalismy ze sobą), studia,praca. ale poradziłam sobie tłumacząc,ze robię to dla mojej małej tak SAMO!!WIERZĘ,ŻE SIĘ UDA! Odpowiedz mama_karen, to cudownie ze twoja corcia jest z toba...ja w szpitalu wyladowalam w 9tc5dc z plamieniem dostalam luteine...niestty krew caly czas byla zywa...i nic nie pomoglo ale jestem teraz pelna nadzieji....obiecuje sobie ze sie wycisze, witaminki, spacery i czekanie na fasolke i tak do przynajmniej 12 tygodnia.... wierze w wszystko, i obiecuje sobie wszystko, i wierze ze bedzie dobrze choc sie bardzo boje..... Odpowiedz Ja co prawda pierwsza ciaze poronilam w 6 tygodniu, ale ten 'przeklety' 10 tydzien chyba ma swoje uzasadnienie - jest to chwila krytyczna dla malenstwa, poniewaz wytwarza sie lozysko. Moje dziecko o miesiac wczesniej nie dalo rady, inne nie potrafia przetrwac 10 tygodnia. Tak po prostu sie zdarza i Naturze jest to niestety zupelnie obojetne. Wazne w przetrwaniu tych pierwszych tygodni byly dla mnie historie dziewczyn, ktore przeszly i poronienie, i udana ciaze. Dawały mi wtedy nadzieje. A teraz mamy juz 22 tydzien i wierze, ze na koncu tej drogi sama bede mogla oddac co najmniej jej tyle, ile otrzymalam. Odpowiedz Ja wylądowałam w 12 tygodniu ciąży z plamieniem, nie była to krew ale brązowe 3 dni aż krwawienie ustało i dostałam mnóstwo lekarstw LUTEINĘ stosowałam ją długo bo do 21 tygodnia ciązy, nie mogłam sie przemęczać ,brać kąpieli, wskazania lekarza to prysznic, bo z kąpielą można było przesadzić(zbyt gorąca woda itp)Płakałam w tym szpitalu jak bóbr, nie dopuszczałam do siebie mysli,że mogę stracić tą dzidzię, którą tak bardzo wierzyłam gorąco(wiem napewno sama wiara nie wystarczy) ale mi się i wam tego! Odpowiedz Wiecie... ja sobie obiecuję, co wszystko zrobię, jeżeli się znowu uda nam zajść w ciążę. Obiecuję sobie również, iż wielu rzeczy nie zrobię. Wiem jednak, że to w sumie niewiele zmieni... I ta niemoc mnie przeraża. Dlatego też, próbuję wmówić mojej głowie, aby wyluzowała. Odpowiedz dziewczyny widze ze niektore z was podlapaly ten temat...tak wiec mysle sobie ze jesli ktoras chce to smialo piszcie pogadamy poradzimy sie i wyzalimy sobie....ja jakos sobie radze, choc jak pojde na plac zabaw to wyc mi sie chce!!! bo tak duzo zrobilam dla naszego aniolka zeby mial lepiej...kazdego dnia przez 10 tygodni...ahh boli, ale mysle ze czasem latwiej jak mozna komus o tym powiedziec....jak sie wie ze inny rozumie twoj bol... aha marta_lodz bardzo sie ciesze z twojego szczesia jestes wspanialym dowodem ze sie udaje....ze mimo tragedi moze byc jeszcze dobrze... dzieki ze jestes z nami!!! :D Odpowiedz ja mysle iwetko ze wyjazd dobrze ci zrobi....sprawdz tylko czy i gdzie bedzie w razie czego lekarz....bo czesto gdy dzieje sie cos z dzidzia, nie jest za pozno na pomoc....tak wiec nie forsuj sie, mysle ze wypoczynek jest wskazany , ale zapytaj lekarza, bo niestety z doswiaczenia wiem ze czesto kobiety we weczesnej ciazy traca dziecko przez zmiane klimatu....moja kolezanka w 9 tygodniu pojechala w gory, 2 godziny jazdy, po kilku godzinach zaczela plamic....zanim wrocila do domu bylo juz za pozno....z tym ze jej lekarz zabronil wyjazdu, wiec lepiej sie upewnij...czasem lepiej przelozyc taki wyjazd o kilka tygodni.... najbardziej na fasolke trzeba uwazac do 12 tygodnia, potem ona robi sie silniejsza i zmniejsza sie ryzyko.... badz dobrej mysli i wypoczywajcie!!! Odpowiedz Faktycznie skonsultuje ten wyjazd z lekarką, ostatnio jak byłam u niej to nie pozwoliła mi wyjeżdżać przez ten miesiac do tej wizyty w maju. Wiec ciekawe co powie w nastepny wtorek... Odpowiedz Ja tylko uprzedzam przed zbyt długimi podróżami bo czasem mogą zaszkodzić. Może nie u każdej tak tragicznie by się to zakończyło ale po co bezsensownie ryzykować? Ja już dostałam bolesną nauczkę i teraz już nigdzie nie wyjadę. Każdej "ciężarówce" do 5 m-ca radzę konsultować takie dalekie wyjazdy ze swoim lekarzem. Odpowiedz Dziewczyny nie popadajcie w paranoje, należy a nawet jest wskazane zmieniać klimat i powietrze w czasie ciąży, jak byłam w ciąży to zdążyłam być nad morzem (mieszkam we Wrocławiu) i jeszcze tego samego roku w piątym miesiącu w górach, wjechałam nawet na Kopę i było rewelacyjnie. Wszystko w rozsądnych dawkach i dostosowane do możliwości i samopoczucia nie zaszkodzi! Także dotleniajcie swoje maleństwa ile możecie, będą tym bardziej zdrowe:) marta_lodz nie wiem, co się mogło wydarzyć w twoim przypadku, jest mi bardzo przykro, ale takie sytuacje nie są standardowe i nie można ich uogólniać, chociaż bardzo Ci współczuję twojej straty... Odpowiedz Może nie powinnam tego pisać ale gdybym ja to wiedziała przy pierwszej ciąży to dziś miałabym 2 letnią dzidzię. Otóż ja także uważałam że wypad nad morze dobrze nam zrobi, że odpocznę , dotlenię się itp. (Był to 7 tydz. ciąży.) Przecież to tylko "kilka godzin" (ok. 5) samochodem. Zajechałam troszkę zmęczona ale szczęśliwa. Ta nagła zmiana klimatu no i podróż zabiły nasze dziecko. Dwa dni po przyjeżdzie nad morze jechałam do najbliższego szpitala z silnym krwotokiem. Niestety nie dało się już nic zrobić. I lekarz w tamtym szpitalu i potem moja lekarka powiedzieli krótko acz przekonująco, prawie krzycząc na mnie: że zwariowałam jadąc w tak wczesnej ciąży w taką podróż, że radykalna zmiana klimatu jest nie wskazana w pierwszych 3 m-cach i żebym więcej takich "wypadów" nie robiła. Odpowiedz Iwetko ja rowniez mysle ze nic nie powinnio sie zdazyc, a moze nawet delikatne spacery nad morze poprawia samopoczucie :D Mam nadzieje ze wrocisz szczesliwa i wypoczeta :D Odpowiedz Iweta napisał(a):Ja się zastanawiam właśnie nad jednym. Wybieramy sie z mężem i znajomymi nad morze i wtedy wypadnie akurat 10 tydzień ciąży. Jak myslicie, czy bezpieczny będzie ten wyjazd?Bo jeśli tak, to na pewno go przełozę. Jeżeli droga nie jest daleka, to wg mnie możesz. Ważne jednak, abyś w każdej chwili mogła się zrelaksować i odpocząć :) Odpowiedz Myślę,że możesz jechać skoro dobrze się czujesz. To napewno poprawi Ci samopoczucie no i odpoczniesz. Przecież kobiety w ciąży również podróżują. Tylko bardziej musisz dbać o siebie,ale to już wiesz. Odpowiedz Marusia mi nie chodzi o kąpiele ale o sam wyjazd, morze jest parę godzin od Kluczborka a mamy zamiar jechać do Trójmaista. Mi chodzi, o to czy w ogóle moge podrózowac w tym czasie tak daleko. Kąpac i tak sie nie bede w morzu bo jedziemy w czerwcu, my mamy zamiar pozwiedzac parę miejsc i wypocząć. Odpowiedz Ja wiem tylko,że kobieta w ciąży nie powinna kąpać się w wodach stałych to żródło samych mojego kolegi z pracy straciła właśnie przez to swoją kruszynkę. Najlepiej zapytać lekarza. Odpowiedz Wydaje mi się, ze ten wątek jest tu bardzo potrzebny, tu kazdna kobieta po stracie dziecka moze wyrazić swoje uczucia. A wygadanie sie bardzo pomaga. Ja się zastanawiam właśnie nad jednym. Wybieramy sie z mężem i znajomymi nad morze i wtedy wypadnie akurat 10 tydzień ciąży. Jak myslicie, czy bezpieczny będzie ten wyjazd?Bo jeśli tak, to na pewno go przełozę. Odpowiedz dziewczyny .naprawde zrobilo mi sie bardzo przykro po tym co przeczytałam bo wiem ze to musi byc straszne przezycie i chcialabym Was za to przeprosić bo byc może zachowałam sie faktycznie samolubnie ciesząc sie własna ciążą ale raczej chcę Wam przekazać że jesteście zdrowe i rozpamietywanie złych przeżyc prowadzi do ciąglej tesknoty i bólu a nie tego chcecie chyba. domyslam sie jak trudno musi byc Wam po utracie malenstw ale to natura decyduje najczesiej o tym że one nie wytrzymuja okresu próby i mozna gdybac dlaczego(być może były za słabe,być może ginekolog do niczego,byc moze cos innego itp.)ale naprawde wierze ze dzidzia ktora ma przyjsc na swiat zdrowa ,przejdzie ten okres 3 miesiecy a potem zawrzasnie Wam nad tylko abyście napełniły sie raczej wiara niż smutkiem. sorki jeszcze zycze naprawde wszystkiego naj z glebi serca. tamten post napisalam zaraz doslownie po kilku dniach kiedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy i raczej mnie to przybiło ze i ja tak moge mieć :( Odpowiedz cathleen i kasiab to jest piekne co piszecie...wlasnie mi o to chodzilo... jak cudownie ze na forum mamy takie super dziewuszki!!! razem wierze ze zdzialamy cuda!!! :D cieszmy sie zyciem...i miejmy nasze aniolki w sercach i myslach... Odpowiedz Dziewuszki, nie możemy zapomnieć o naszych kruszynkach - to co się stało, było dla każdej z nas ciosiem niosącym ze sobą ogromny ból i żal. Ból kiedyś będzie mniejszy, smutek i pamięć pozostanie. Zatrzymajmy najszczęśliwsze chwile z naszymi maleństwami w pamięci i tego się trzymajmy. Rozmawiajmy o naszych dzidziach, o naszych problemach, żalach, troskach i obawach związanych z ew. kolejną ciążą - tylko wtedy poradzimy sobie z robakiem rozgoryczenia, który zadomowił się w każdej z nas w związku ze straceniem dziecka. I proszę, nie zadręczajmy się, czasami ktoś jest winny, ale najczęściej natura popełniła błąd, na który nikt nie miał i nie będzie mieć nigdy wpływu. Dlatego nie szukajmy winy u siebie - bo nie ma winnych. Tak niestety się stało i tego nie zmienimy. Patrzmy w przyszłość, bądźmy troszkę bardziej uważne, troszkę bardziej ostrożne - ale nie dajmy naszym głowom oszaleć. Spójrzmy z boku na nasze lęki i obawy oraz nie pozwólmy im nad nami zbytnio zawładnąć. Żyjmy nadzieją, że być może nasze maleństwa mają teraz lepiej. Każdej z nas życzę, aby dane było nam kiedyś utulić w ramionach zdrowe maleństwo . Aniu zrozum nasz smutek, tak jak i my rozumiemy twoją radość. Jak byłam w ciąży, to również nie zawracałam sobie głowy poroniem i dobrze. Dlatego też masz możliwość wyboru: możesz na wątek wejść lub nie. Skorzystaj z niego i pozwól tym kobietom, które utraciły swoje maleństwa wspólnie przetrwać czas żałoby. Nie zabieraj nam możliwości wspominania, tak jak i my nie zabieramy Ci możliwości cieszenia się. Odpowiedz Ja jestem tego samego zdania co pusiatkowa. Jest nam łatwiej kiedy o tym rozmawiamy. Ja straciałam swoją fasolkę całkiem niedawno 15 kwietnia i to był początek 9 tygodnia. Bardzo ciężko to przeżyłam ale wiem że trzeba dalej normalnie żyć. Odpowiedz aniu tu nie chodzi o zadreczanie... tylko mysle ze warto czasem o takich sprawach pogadac...bo czesto winny jest ktos, czasem lekarz, czasem mloda nie doswiadczona mama zrobi cos nie tak, czasem oczywiscie sie zdarza ze powodem jest nie dorozwoj zarodka, czy juz plodu. nie wiem ale z tego co widze to twoja pierwsza ciaza...zycze samego zdrowka dla ciebie i malenstwa, ale wiem ze kazda kobieta ma obawy kiedy juz raz stracila malenstwo pozdrawiam Odpowiedz po co wogole o tym mowic! przeciez to dolujace! ja jestem we wczesnej ciazy i nie zamiezam zadreczac sie czy donosze czy nie-bo wkoncu ze mialyscie zle przezycia z tym zwiazane ale nie ma sensu rozdrapywac tych ran tylko cieszyc sie dniem i czekac coz los przyniesie-byc moze moj maz ma racje ze optymistom zyje sie zamknijcie ten temat i cieszcie sie tym co sie ma a nie zasmucajcie zymi wspomnieniami. wiem ze ciezko ale jest duzo przyjemniej :D Odpowiedz jasne dziewczyny, ze damy radę. Na pewno bedziemy sie denerwować. To normalne, ale nie wolno samemu się dolować i zadręczać, bo to może tylko zaszkodzić. Odpowiedz po pierwsze dzieki dziweczynki za slowa otuchy...jestescie cudowne marta-lodz gratuluje fasolki , zycze spokojnych 30 tygodni i nie poddawac sie!!! cathleen tym razem to juz sie uda...wierze w to i jeszcze raz wyrazy wspolczucia....ja wiem ze teraz boli najbardziej.... powodzenia dziewczynki!!!! Odpowiedz Ja pierszą ciążę poroniłam w 7 tyg. zaś drugą w 8 tyg. i to były najgorsze chwile jakie przeżyłam. Duphaston nie pomógł. Nie poddałam się i teraz znowu ciesze się tym błogosławonym stanem ale lęk pozostał i chyba nie opuści mnie do porodu. Tamte dwie ciąże sporo mnie nauczyły i teraz wiem że z tą jest i będzie wszystko ok. Odpowiedz Chyba jedyne, co możemy zrobić, to się nie poddawać i nie szukać cały czas przyczyny. Damy radę, napewno kolejna ew. ciąża będzie wywoływać w nas więcej obaw i strachu, ale razem damy radę :) Odpowiedz Ja wylądowalam w szpitalu z krwotokiem w 8 tygodniu ciąży z podejrzeniem poronienia. Polożyli mnie na sali gdzie byly kobiety po zabiegu lub przed zabiegiem. Parę godzin jakie leżalam czekając na USG byly dla mnie wiecznością. Krwotok trwal i w zasadzie mój los byl przesądzony, ale ja w glębi duszy wierzylam, że moje dziecko caly czas jeszcze żyje we mnie modlilam się i wierzylam i udalo się dziś Ala ma już roczek :D :D :D Moja gin jak poszlam do niej w 4 tyg. przepisala mi duphaston i lekarze powiedzieli, że gdyby nie to to stracilabym moją Alunię. Tzreba wierzyć napewno w końcu się uda trzymam kciuki Odpowiedz hmm ostatnio pisalam juz to podforum ale jakos go nie ma wiec pisze jeszcze raz. a wiec tak dumam sobie dziewczynki i czytam o waszych smutnych losach z waszymi fasolkami kiedy to nie wiadomo dlaczego tracimy je... i tak zauwazylam jedna prawidlowosc....wiekszosc z nas poronila miedzy 9 a 11 tygodniem... moze do tej refleksji sklonila mnie ostatnia tragedia jaka spotkala cathleen i jej meza? ja poronilam w podobnym czasie, ciaza miala 10 tygodni 1 dzien. i za bardzo nie rozumiem dlaczego to jest taki ciezy okres... i jak my przyszle mamy mozemy pomoc naszym fasolkom aby przetrwaly ten okres i sie nie podawaly.... od kilku miesiecy szykuje sie na ciaze....ale wciaz slysze ze znow ktoras poronila na poczatku 3 miesiaca i az strach mnie ogarnia... jak sie nie poddac, jak pomoc malenstwu? Odpowiedz rere to, że nie masz plamień oznacza że łożysko oraz wszystko to co utrzymuje ciążę rozwija się prawidłowo, natomiast sam zarodek przestał się rozwijać. Tak mi to tłumaczył mój gin, ponieważ też nie miałam żadnych plamień. Powinnaś jak najszybciej mieć zabieg, skoro fasolka nie żyje to po co masz ją w sobie nosić. Tylko się zadręczasz mając taką świadomość, juz nie mówiąc o względach zdrowotnych. Ci lekarze są okropni, na co każą Ci czekać Ja miałam zabieg na drugi dzień po wizycie u gina. Też myślałam, że każe mi czekać, żeby mieć pewność, ale lekarze byli pewni po USG. Co do facetów, to rzeczywiście mają inną psychikę. Mój mąż niby próbował mnie pocieszać, ale czułam że w końcu przestał i zajął się swoimi sprawami kiedy jego pocieszanie nie pomagało. Ciągle powtarzał, że jeśli maleństwo miało jakieś wady genetyczne to lepiej że tak się stało. Teraz wogóle nie chce ze mną o tym rozmawiać, od razu zmienia temat, a mi takie wygadanie się przynosi ulgę. Dlatego dobrze, że to forum istnieje. Dziewczyny jesteście super :) Odpowiedz Jeszcze ci nie zrobili zabiegu???? Rere idż do innego szpitala niech się upewnią na 100% i nie trzymają cię!!! Odpowiedz Nie rozumię dlaczego mnie tak lekarze katują chodząc z tą martwą ciążą boję się zapalenia i wogóle nie wytrzymuję psychicznie. Jutro jadę z mężem do Lublina kupić szczeniaczka lol niech to będzie choć małym promyczkiem w mym smutnym życiu. Odpowiedz Musisz być bardzo silna !!!!!!!Moja dzidzia urodziła się i umarła obumarła w 6 tyg. /też nie miałam krwawienia i nawet nie bolał mnie brzuch, wszystko okazało się na rutynowym badaniu ginekologicznym, jednak zabieg miałam już w dniu następnym po tym jak w szpitalu zrobili USG i stwierdzili że faktycznie serduszko nie bije, zabieg jest dokonywany w znieczuleniu ogólnym i mnie nic nie bolało fizycznie również po nim.....trzymaj się ciepło i bądź silna dla swoich przyszłych maluszków!!!!! Odpowiedz Ja też nie krwawiłam, a zabieg zrobili mi bardzo szybko (po upewnieniu się, że zarodek obumarł). Odpowiedz Również nie miałam krwawienia. Zabieg miałam natomiast jeszcze tego samego dnia. Odpowiedz rere słoneczko bardzo mi przykro, musisz być silna i popatrzeć na to wszystko od nowa... ja wiem, ze teraz wydaje ci się to "czczym gadaniem" to jest niepowetowana strata, chyba nic gorszego nie może się zdarzyć, ale zobacz wiele dziewczyn przez to przeszło i jakoś sobie to poukładały wszystko, musisz wierzyć że jutro też zaświeci słońce... Trzymaj się bardzo mocno... Odpowiedz rere z tego co pamietam to pisalas juz ze twoja ciaza obumarla a potem sie okazalo ze wszystko jest ok... co sie dzieje?? jesli faktycznie cos nie tak to strasznie mi przykro... mi w jednym szpitalu po stwierdzeniu obumarcia plodu tez kazali czekac tydzien, wiec zmienilam szpital, w drugim zrobili lyzeczkowanie od razu o 12 mialam zabieg a ol 5 popoludniu bylam juz w domku... pozdrawiam zycze zdrowka, i jesli faktycznie ciaza obumarla to wspolczole calym sercem....ale zwykle tak bywa ze pierwsza poronion ciaza o niczym nie swiadczy.... zycze duzo sil!! Odpowiedz ..a to ,że będziesz miała łyżeczkowanie to chyba konieczne jest dokładne oczyszczenie macicy... Zabieg jest pod narkozą i trwa 10 minut, po 3 godz. już można wstawać, mnie po zabiegu bolał brzuch jak na bolesną @ Odpowiedz Rere ja też nie plamiłam mimo, że ciąża była martwa. Jest to tzw. poronienie zatrzymane, organizm nie wydala tego płodu i najczęściej nie ma krwawienia. w necie jest dużo info o tym jeśli wpiszesz hasło "ciąża obumarła". Ja nie pamiętam adresów stron. Odpowiedz Dla mnie mąż był dużym oparciem, ale teraz kiedy płaczę krrzyczy na mnie i też mam wrażenie, że on nie przeżywa tego tak jak ja, chyba faceci nie dokońca rozumieją co się stało. Rere choć wiem, że to straszne co się stało, ale nie rób niczego głupiego! Wszystkie jesteśmy z tobą wiedz że w nas masz oparcie! Odpowiedz Lekarze powiedzieli że łyżeczkowanie mnie nie ominie mogłam dalej przebywać w szpitalu ale co by to dało tylko łzy i bezsilność. Czekam do tego poniedziałku tak bym chciała zacząć plamić bo bym już poszła szybciej na zabieg. A właśnie wiecie może dlaczego nie plamię skoro ciąża jest martwa Odpowiedz Rere, bardzo mi przykro Być może nie będzie konieczne łyżeczkowanie skoro ciąża zatrzymała się na tak wczesnym etapie. Poczekaj do poniedziałku. Wiedz, że myślami jestem z tobą i rozumiem, jak wielki jest ból po stracie maluszka. Odpowiedz chodzi o to że w Siedlcach nie znam dobrego lekarza, który by mi pomógł bo w szpitalu może mi nie wierzyli że ost mies miałam i to jest 9 tydzień. Powiedzieli że to taka procedura że trzeba upewnić się czy rzeczywiście dziecko nie rośnie. Ja tego nie wytrzymam boję się naprawdę że zrobię sobie coś złego. Myślałam że mam silną psychikę ale widzę że nie tym bardziej że chyba mąż mnie nie rozumie Wiem że mu jest ciężko ale jakoś to nie przeżywa, ochhh Odpowiedz rere, bardzo mi przykro,... może powinnaś pójść do innego lekarza, który umieści cię w szpitalu bo naprawdę może dojść do zakażenia. Nie chcę cię straszć, ale słyszałam o takich przypadkach, nie można z tym zadługo zwlekać... Rere tak bardzo chciałabym cię jakoś pocieszyć , ale nie potafię, bo chyba jest to niemożliwe... Jeśli będziesz miała jakieś pytania to odpowiem jeśli będę potrafiła.. Odpowiedz Andzia123 to nie pomyłka moje dziecko jest martwe Lekarze powiedzieli że nic mi nie będzie nosząc martwe dziecko, a jednak może dojść do zakarzenia ojj jak ja się boję tego wszystkiego Odpowiedz rere będę się modlić aby to była jakaś pomyłka, jest mi bardzo przykro ale ja miałam podobną sytuację i niestety skończyło się łyżeczkowaniem w 10tc miałam pierwsze rutynowe usg, nie miałam żadnych oznak, że mogłoby coś być żle nawet plamienia... Szłam taka zadowolona, że zobaczę po raz pierwszy moją kruszynkę.... Niestety na USG dopochwowym lekarz nie widział serduszka, dostałam skierowanie do szpitala, tam robili mi kilka razy USG (dzidzo miało wielkość ok. 6-7 tyg. ciąży, czyli też przestał się rozwijać ), robili mi co dzrugi dzien, trzy razy hCG (kidy będziesz w szpitalu upomnij się o te badania, żebyś miała 100% pewności), ale poziom był cały czas taki sam, na początku 11tc miałam zabieg Mnie też nie chcieli przyjąć do szpitala bo nie krwawiłam, ale mieliśmy znajomego lekarza i nie musiałam czekać, tym bardziej, że noszenie obumarłej fasolki dłużej niż 4 tyg, może doprowadzić do zakażenia organizmu. U mnie i tak na badaniach histopat. wyszło, że był już stan zapalny, na szczęście mnie nic się nie stało. Wiem, że jest to straszne przeżycie i nie ma słów pocieszenia, a nawet pocieszanie jest denerwujące, poprostu trzeba się wypłakać, a pamięć o fasolce zawsze pozostanie . Po trzech miesiącach znów można się starać i ja mam zamiar się starać w następnym cyklu, bo chyba tylko to może pomóc przeżyć mi moją stratę... Odpowiedz rere strasznie mi przykro , nie wiem co Ci napisać ale jesteśmy z Tobą, trzymaj się dzielnie Odpowiedz Piszę już na tym wątku ostatnio pisałam o moich przeżyciach. Moje dziecko miało nie żyć a się pojawiło. W czwatrek wylądowałam na oddziale z plamieniem był to 9 tydzień, lekarz zrobił mi usg przez brzuszek ale nic nie widział w piątek miałam przezpochwowe i okazało się że maluszek umarł serdunio nie bije i został na etapie 6 tyg. a ja muszę cierpieć bo mi nie zrobiono łyżeczkowania i mam czekać do poniedziałku bo nie krwawię tak cierpię bo już tyle przeszłam z tą ciążą sama myśl ze ciąza jest martwa w moim brzuszku achhh już nie wiem co napisać. Żegnam się z Wami dziewczyny. Nie ma maluszka nie ma już mnie Odpowiedz my wiem kasiunia jakie to jest trudne...wczoraj bylam z mezusiem na spacerku......i czulam sie straszne...bo wszedzie mnostwo maluchow.....a ostatnio znajmomi, szczegolnie ci starszy, tak zwane ciotki przyszywane dopytuja sie kiedy to sie dzidzia pojawi..... i co ja mam im powiedziec? Odpowiedz WIECIE KIEDY WIDZE CZY TO W TELEWIZJI,CZY U SĄSIADKI BĄBLA TO JEDYNE CO CZUJE TO SCISK W GARDLE MAM WRARZENIE ŻE ZACZYNAM SIĘ MUJ SYNEK JESZCZE PYTA GDZIE TEN DZIDZIUŚ?CZEMU BRZUCH NIE ROŚNIE?TO JESTEM POPROSTU ROZDEPTANYM ŚLIMAKIEM Odpowiedz hmm ja sie dziewczyny dolaczam.... niby nie zazdrosze innym kobietom, bo dziecka sie nie zazdrosci.... ale jak widzete maluchy w parku to jest mi tak smutno....moje malenstwo zaczynalo by teraz 6 miesiac....czyli juz pol roczku....ehh :( Odpowiedz MARGO !* ja za każdym razem gdy widzę kobietę w ciąży tęsknie za maleństwem ... Moja bratowa jest teraz w ciąży i mimo, że życzę jej szczerze wszystkiego dobrego to jakiś smutek też jest, że jeśli by się wtedy udało to już bym znała płeć, już bym miała widoczny brzuszek... Odpowiedz Najprawdopodobniej zmiana klimatu była także przyczyną mojego poronienia, ciąża obumarła, poroniona w 8 tygodniu. Nasze ukochane maleństwo zostało poczęte podczas wakacji w ciepłym klimacie, dostało wszystko co najlepsze, dużo warzyw, owoców, spacerów na świeżym powietrzu, odpoczynku. Niestety po powrocie do kraju nie było najcieplej, praca, stres, itp. Wcześniej planowaliśmy, że może w piątym lub szóstym miesiącu znowu gdzieś wyjedziemy, teraz wiem, że jeżeli uda nam się znów zafasolkować, to nie odważę nigdzie dalej się ruszyć. Niestety, ale uraz pozostaje... Ja chyba też sobie w miarę poradziłam z bólem po stracie, ale dzisiaj byłam u gin-a, i były trzy inne pacjentki, wszystkie w ciąży...trochę mi się smutno zrobiło.... Odpowiedz No i lekarka odradziła mi teraz jakikolwiek wyjazd w inny klimat. Powiedziała ze ciaża rowija sie prawidłowo ale ona na moim miejscu by nie pojechała, bo zawsze zmiana klimatu moze źle wpłynać na dziecko w I trymestrze. Powiedziała ze jesteśmy młodzi, dużo wyjazdów przed nami więc po co ryzykować. Tak wiec zdecydowalismy ze nie pojedziey nad morze, natomiast wyjedziemy w góry na koniec sierpnia, do Zakopanego. ja sie cieszę, ale wolałam morze. Na nastepny rok moze sie uda(mam nadzieje ze juz z maleństwem) Odpowiedz Spróbuj uwierzyć, przeciez nie robisz tego dla siebie ale dla tej malutkiej istotki która jest w Tobie!!!!ja naprawdę w czasie ciązy miałam bardzo bardzo duzo zmartwień- nie układało mi się z mężem(do takiego stopnia ,ze nie mieszkalismy ze sobą), studia,praca. ale poradziłam sobie tłumacząc,ze robię to dla mojej małej tak SAMO!!WIERZĘ,ŻE SIĘ UDA! Odpowiedz mama_karen, to cudownie ze twoja corcia jest z toba...ja w szpitalu wyladowalam w 9tc5dc z plamieniem dostalam luteine...niestty krew caly czas byla zywa...i nic nie pomoglo ale jestem teraz pelna nadzieji....obiecuje sobie ze sie wycisze, witaminki, spacery i czekanie na fasolke i tak do przynajmniej 12 tygodnia.... wierze w wszystko, i obiecuje sobie wszystko, i wierze ze bedzie dobrze choc sie bardzo boje..... Odpowiedz Ja co prawda pierwsza ciaze poronilam w 6 tygodniu, ale ten 'przeklety' 10 tydzien chyba ma swoje uzasadnienie - jest to chwila krytyczna dla malenstwa, poniewaz wytwarza sie lozysko. Moje dziecko o miesiac wczesniej nie dalo rady, inne nie potrafia przetrwac 10 tygodnia. Tak po prostu sie zdarza i Naturze jest to niestety zupelnie obojetne. Wazne w przetrwaniu tych pierwszych tygodni byly dla mnie historie dziewczyn, ktore przeszly i poronienie, i udana ciaze. Dawały mi wtedy nadzieje. A teraz mamy juz 22 tydzien i wierze, ze na koncu tej drogi sama bede mogla oddac co najmniej jej tyle, ile otrzymalam. Odpowiedz Ja wylądowałam w 12 tygodniu ciąży z plamieniem, nie była to krew ale brązowe 3 dni aż krwawienie ustało i dostałam mnóstwo lekarstw LUTEINĘ stosowałam ją długo bo do 21 tygodnia ciązy, nie mogłam sie przemęczać ,brać kąpieli, wskazania lekarza to prysznic, bo z kąpielą można było przesadzić(zbyt gorąca woda itp)Płakałam w tym szpitalu jak bóbr, nie dopuszczałam do siebie mysli,że mogę stracić tą dzidzię, którą tak bardzo wierzyłam gorąco(wiem napewno sama wiara nie wystarczy) ale mi się i wam tego! Odpowiedz Wiecie... ja sobie obiecuję, co wszystko zrobię, jeżeli się znowu uda nam zajść w ciążę. Obiecuję sobie również, iż wielu rzeczy nie zrobię. Wiem jednak, że to w sumie niewiele zmieni... I ta niemoc mnie przeraża. Dlatego też, próbuję wmówić mojej głowie, aby wyluzowała. Odpowiedz dziewczyny widze ze niektore z was podlapaly ten temat...tak wiec mysle sobie ze jesli ktoras chce to smialo piszcie pogadamy poradzimy sie i wyzalimy sobie....ja jakos sobie radze, choc jak pojde na plac zabaw to wyc mi sie chce!!! bo tak duzo zrobilam dla naszego aniolka zeby mial lepiej...kazdego dnia przez 10 tygodni...ahh boli, ale mysle ze czasem latwiej jak mozna komus o tym powiedziec....jak sie wie ze inny rozumie twoj bol... aha marta_lodz bardzo sie ciesze z twojego szczesia jestes wspanialym dowodem ze sie udaje....ze mimo tragedi moze byc jeszcze dobrze... dzieki ze jestes z nami!!! :D Odpowiedz
Ryzyko poronienia dotyczy do 20 proc. ciąż i często nie zależy od kobiety. Poronienie to powikłanie ciąży, zakończone obumarciem jaja płodowego. Oznacza to, iż ciąża kończy się przed 22 tygodniem wydaleniem obumarłego płodu. Najczęstszą przyczyną poronienia są wady genetyczne płodu. Ale dość powszechnymi przyczynami są także zaburzenia hormonalne, autoimmunologiczne czy wiek kobiety. Objawy poronienia mogą być bardzo różne i w głównej mierze zależą od wieku ciąży i predyspozycji zdrowotnych kobiety. Poronienie to oddzielenie się elementów jaja płodowego z macicy bez jakiejkolwiek możliwości rozwoju płodu poza macicą. Pierwszy podział poronień uwzględnia czas przedwczesnego zakończenia ciąży. Poronienie jednofazowe występuje do 8 tygodnia ciąży, kiedy z macicy zostaje wydalone jajo płodowe i element łożyska jednocześnie. W tych przypadkach ryzyko poronienia jest dość wysokie. Poronienie dwufazowe, po 8 tygodniu ciąży, polega na wydaleniu jaja, a dopiero potem elementu łożyskowego. Ale na tym etapie ciąży ryzyko poronienia jest już mniejsze. Ciąża a ryzyko poronienia Największe ryzyko poronienia jest do 12 tygodnia. Do 80 proc. poronień dochodzi właśnie w tym okresie, także w tych przypadkach to ryzyko jest dość duże. Wiele czynników podwyższa też dość wysoko ryzyko utraty ciąży, ale spora część poronień następuje również z niewyjaśnionych przyczyn. Każda kobieta powinna wiedzieć, co najczęściej powoduje przedwczesną utratę płodu i podnosi ryzyko jego utraty. Niekiedy wiedza ta może zapobiec negatywnym skutkom dla zdrowia i życia. Ginekologia wymienia wiele czynników, będących przyczynami utraty ciąży. W połowie przypadków do poronień dochodzi jeszcze przed zagnieżdżeniem się zarodka w jamie macicy. Ryzyko z pewnością mocno podwyższają przyczyny, które mają charakter typowo medyczny. Co zwiększa ryzyko poronienia, niezależnie od czynników zewnętrznych? Oto klasyczne przykłady: zaburzenia hormonalne - w tych przypadkach do poronień dochodzi z powodu zbyt małej ilości progesteronu lub chorej tarczycy. Progesteron to hormon, który przygotowuje błonę śluzową macicy do zagnieżdżenia w niej zapłodnionej komórki jajowej. Zbyt niska produkcja tego hormonu może zaburzyć rozwój wczesnej ciąży. Także chora tarczyca może powodować niepłodność, wady genetyczne zarodka - z reguły oznaczają one nieprawidłowości kodu DNA, a większość wczesnych poronień występuje na skutek wadliwych genów (60-80 proc. przypadków). Materiał genetyczny ma ogromne znaczenie. Płód otrzymuje go w części od matki i w części od ojca. Przyczyny genetyczne wywołują poronienia najczęściej we wczesnym okresie ciąży, już na etapie łączenia się komórki jajowej z plemnikiem lub krótko po zapłodnieniu. Tego typu zaburzenia są również dziedziczne. Zarodek najczęściej obumiera z powodu wad chromosomów, w przeciwnym razie dziecko urodziłoby się z poważnymi wadami genetycznymi, czynniki anatomiczne - przyczyny anatomiczne to duża grupa czynników, powodujących utratę ciąży. Podstawowa przesłanka w tej grupie to nieprawidłowa budowa macicy. Wrodzone wady macicy, takie jak macica jedno lub dwurożna, przegrodzona czy niewydolność szyjki macicy to ten rodzaj zmian patologicznych, które mogą powodować przedwczesne zakończenie ciąży. A mięśniaki stwarzają prawie dwukrotnie większe ryzyko utraty ciąży, zaburzenia immunologiczne - lekarze często stwierdzają odmienność immunologiczną organizmu kobiety i płodu. Objawia się to odrzucaniem płodu przez przeciwciała matki. Schemat jest bardzo prosty – układ odpornościowy kobiety nie rozpoznaje prawidłowo plemników i traktuje je jak ciało obce (obce białko). Aby chronić organizm wysyła w jego kierunku przeciwciała. W efekcie końcowym dochodzi do uszkodzenia męskiego nasienia już w szyjce macicy. Często na ryzyko poronienia ciąży w takich sytuacjach, kobieta nie ma najmniejszego wpływu. Ale w wielu różnych przypadkach może znacznie ograniczać niebezpieczeństwo utraty ciąży. Co zwiększa ryzyko poronienia? Niektóre z przyczyn przedwczesnej utraty płodu mają podłoże środowiskowe lub biologiczne. Co zwiększaryzyko poronienia? Do takich przesłanek należą: wiek kobiety - współczesna medycyna znacznie przedłuża wiek kobiety w zakresie płodności, ale z upływem lat wzrasta niepłodność każdej kobiety i jest to proces nieodwracalny. Utrata ciąży zwiększa się zdecydowanie po 35 roku życia. Ryzyko przedwczesnego zakończenia ciąży z powodu wieku wzrasta w przypadku pierwszej ciąży, infekcje (bakteryjne lub wirusowe) - kobiety ciężarne mają osłabioną odporność, a tym samym większą podatność na infekcje i ryzyko poronienia. Czynniki infekcyjne takie jak różyczka, opryszczka, świnka czy toksoplazmoza znacznie zwiększają ryzyko poronienia, niehigieniczny tryb życia i niewłaściwa dieta - niedobory istotnych składników odżywczych, w tym kwasu foliowego powodują wady rozwojowe płodu i mogą doprowadzić do poronienia. Palenie papierosów (również bierne), nadużywanie alkoholu, niezdrowa dieta także zwiększają ryzyko poronień, duży stres - szczególnie w pierwszych trzech tygodniach ciąży stres zwiększa prawdopodobieństwo utraty dziecka. Hormon stresu (kortyzol) potrafi obniżać poziom progesteronu i z reguły jest odbierany przez organizm jako sygnał alarmowy. Stres to istotny czynnik ryzyka poronienia ciąży. 11 tydzień ciąży a ryzyko poronienia 11 tydzień ciąży to to zbliżanie się do końca I trymestru. Jest to ten czas, kiedy ryzyko poronienia drastycznie spada. Jest to również spokojniejszy czas dla przyszłej mamy – mija zmęczenie, poranne nudności i stres. Ale nie oznacza to, iż można robić to, na co ma się ochotę. Ostrożność i zdrowy tryb życia obowiązują nadal. Aby nie wywoływać groźnych sytuacji dla zdrowia dziecka i mamy, każda kobieta powinna zawsze pamiętać o kilku podstawowych zasadach postępowania: regularnie odwiedzać lekarza prowadzącego, ściśle stosować wszelkie zalecenia medyczne, przyjmować odpowiednie witaminy, prowadzić zdrowy tryb życia (odpowiednia dieta, aktywność fizyczna, odstawienie używek), regularny wypoczynek. Lekarze z reguły określają ten czas ciąży jako bezpieczny, ale ryzyko poronienia, nawet minimalne, istnieje zawsze. Nigdy nie wolno bagatelizować jakichkolwiek niepokojących objawów. Kłucie w podbrzuszu, plamienie czy ból jajników zawsze należy skonsultować z lekarzem. Ryzyko poronienia w poszczególnych tygodniach ciąży Kiedy jest największe ryzyko poronienia? Największe, bo aż około 80 proc. następuje w pierwszych 12 tygodniach ciąży. Oznacza to, iż średnio 1 na 9 stwierdzonych ciąż obarczona jest ryzykiem poronienia. Dużą rolę odgrywają tu czynniki genetyczne. Pomiędzy 2 a 5 tygodniem ciąży komórki płodu są szczególnie mocno narażone na uszkodzenia. Lekarze często nazywają ten okres ciąży czasem największej wrażliwości. To właśnie w tym okresie najczęściej dochodzi do poronień. Ryzyko poronienia, gdy bije serce (akcja serca pojawia się między tygodniem ciąży) z dnia na dzień zmiejsza się. Czas od 5 do 8 tygodnia ciąży to ryzyko poronienia mniejsza już średnio o 20 proc. Pomiędzy 9 a 12 tygodniem prawdopodobieństwo utraty ciąży zmniejsza się średnio do 5 proc. W następnych 9 tygodniach ryzyko dość mocno się zmniejsza – już tylko 1 na 50 potwierdzonych ciąż ulega zakończeniu. Jak zmniejszyć ryzyko poronienia? Choć poronienie często następuje z niewyjaśnionych przyczyn, warto wiedzieć, co robić, a czego unikać, aby zmniejszyć ryzyko jego wystąpienia. Przede wszystskim należy: wykonywać niezbędne badania zalecane przez lekarza, zadbać o właściową suplementację, tj. przyjmować kwas foliowy wpływający na prawidłowy rozwój układu nerwowego dziecka oraz witaminy: D3, jod, żelazo, kwas DHA, unikać używek, tj. wyeliminować zupełnie alkohol i palenie papierosów, a także spożywanie nadmiernej ilośći kawy, zadbać o odpoczynek i spokój, Ciąża bliźniacza a ryzyko poronienia W ciąży bliźniaczej ryzyko wystąpienia różnych powikłań i zaburzeń jest wyższe niż w ciąży pojedynczej. Ciąża mnoga jest także bardziej narażona na ryzyko poronienia. Zdarzają się sytuacje, w których to jeden z płodów obumiera, a drugi może się rozwiajać bezpiecznie i bez żadnych komplikacji. Jest to tzw. syndrom znikającego bliźniaka (zanikającego/znikającego płodu) - VTS. Sytuacja taka jest uznawana za powikładnie ciąży bliźniaczej, Co dzieje się z obumarłym płodem? Dochodzi do jego resorpcji, czyli naturalnego procesu polegającego na wchłonięciu przez organizm matki lub drugi, ocalały płód. Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!
#11 Poszukaj lekarza, który nie powie, że to się zdarza... bo to się nie zdarza.. nie powinno zdarzyć, i nie dzieje bez powodu na takich etapach jak Twój czy moj. Patrząc na twoją historię to widzę pewne podobieństwo - zarówno u Ciebie jak i U mnie nawalila szyjka... I mogło to być przez infekcje A mogło to być po prostu przez niewydolność .. Robiłam dużo badań cytomgalia igg i igm, listerioza igg igm, posiew z szyjki na chlamydie, mykoplazma i ureaplazme. Badania na insulinooornosc, cukrzycę, trombofilie wrodza, kariotypy zespol antufosfolipidowy ale robiłam to wszystko dlarego, że wiedziałam że kolejna ciąża będzie nasza ostatnia próba. Za bardzo przesyłam stratę syna.. Więc zbadalam to co się da A właściwie co uznałam za stosowne żeby przygotować się do kolejnej ciąży. I dobrze bo miałam przynajmniej zabezpieczenie w postaci heparyny i acardu bo wyszła mi trombofilia, która mogłaby spowodować np obumarcie płodu na późnym etapie lub poronienie wcześniej gdybym o niej nie wiedziała... no i przede wszystkim wybrałam lekarka która od razu mi powiedziała że kolejna ciąża to w 16 tc założenie szwu na szyjke. Ta lekarka odbierala mój pierwszy porod. Dowiedziałam się e kolejnej ciąży ile błędów popełniono podczas pierwszej... I często zastanawiam się czy nie walczyć z lekarzem który spisał nas na straty w szpitalu ... żeby już nigdy nikomu tego nie zrobił.. Mnie położyli sama na sali i tak naprawdę urodziłam sama dopiero jak poczułam że to się stało to wezwałam pielęgniarki więc mogłam go zobaczyć, później na sali zabiegowej też widziałam i jak przecinali pepowine, fakt lekarz nie zapytał czy chce go podtrzymać ani nic poprostu go zabrali a mnie uspili, niestety nie było też przy tym wszystkim mojego narzeczonego bo powiedzieli zeby pojechał do domu a ja w razie co do niego zadzwonię, był cały czas na telefonie jak rodziłam, chociaż tyle bo samej naprawdę przeżywałam koszmar na tej sali, przyjechał rano i nie miał jak go zobaczyć. O urlopie też nam powiedzieli i złożyłam już wszystkie dokumenty u pracodawcy, boję się powrotu tam bo wszyscy wiedzieli że byłam w ciąży i pewnie będą pytać... A pamiętasz jakie to były badania? Ja jestem że Szczecina, po pierwszej miesiaczce mam się zgłosić do lekarza ale właśnie chcę zmienić bo wydaje mi się że trochę lekceważono tam to wszystko. Przepraszam że pytam ale po jakim czasie dostaliście zielone światło żeby się starać? U mnie nie stwierdzono żadnych problemów z szyjka powiedzieli ze to się zdarza poprostu. Cieszę się że jesteś teraz szczęśliwa mama, dużo zdrowia i szczęścia dla was. reklama #12 Dostaliśmy zgodę na starania po 3 cyklach. Urodziłam 23czerwca, szybko dostałam regularnej miesiączki więc mogliśmy się starać wrzesien/październik. Byłam szoku bo zaskoczyło za 1szym razem.... 18 października test i urodziłam 23maja 2019... Więc w niecały rok po stracie wszystko się zmieniło... Ale szczerze psychicznie i fizycznie ciąża była dużym obciążeniem... Fakt kolejne dzieci odrobinę łagodzą ból... Ale wolałabym przeżyć żałobę w spokoju A nie w stresie o kolejna ciąze Mnie położyli sama na sali i tak naprawdę urodziłam sama dopiero jak poczułam że to się stało to wezwałam pielęgniarki więc mogłam go zobaczyć, później na sali zabiegowej też widziałam i jak przecinali pepowine, fakt lekarz nie zapytał czy chce go podtrzymać ani nic poprostu go zabrali a mnie uspili, niestety nie było też przy tym wszystkim mojego narzeczonego bo powiedzieli zeby pojechał do domu a ja w razie co do niego zadzwonię, był cały czas na telefonie jak rodziłam, chociaż tyle bo samej naprawdę przeżywałam koszmar na tej sali, przyjechał rano i nie miał jak go zobaczyć. O urlopie też nam powiedzieli i złożyłam już wszystkie dokumenty u pracodawcy, boję się powrotu tam bo wszyscy wiedzieli że byłam w ciąży i pewnie będą pytać... A pamiętasz jakie to były badania? Ja jestem że Szczecina, po pierwszej miesiaczce mam się zgłosić do lekarza ale właśnie chcę zmienić bo wydaje mi się że trochę lekceważono tam to wszystko. Przepraszam że pytam ale po jakim czasie dostaliście zielone światło żeby się starać? U mnie nie stwierdzono żadnych problemów z szyjka powiedzieli ze to się zdarza poprostu. Cieszę się że jesteś teraz szczęśliwa mama, dużo zdrowia i szczęścia dla was. #13 U mnie najprawdopodobniej to właśnie była infekcja która nieleczona doprowadziła do zakażenia dość poważnego a lekarze nic nie wykryli mimo że zgłaszałam się dość często z bólami i krwawieniem.. Też chcę zrobić jak najwięcej badań bo wolę dmuchać na zimne niż później przeżyć to samo. Niestety z lekarzami ciężko jest wygrać, też o tym myślałam ale to walka z wiatrakami. Co do ponownego zajścia w ciążę mi niby już w szpitalu powiedzieli ze po drugiej miesiączce możemy się starać ale właśnie nie wiem czy psychicznie będę już na to gotowa, chociaż nie ukrywam że bardzo bym chciała. Nigdy nie zapomnę o synku, ale tak jak mówisz nie chce by ta żałoba wpłynęła na kolejną moja ciąże chociaż strach pozostanie już pewnie na zawsze. Gdy tylko unormuja mi się hormony będę robić badania, póki co dodatkowo walczę teraz z laktacja. Dziękuję że napisałaś jakie badania napewno zwrócę na to uwagę i przede wszystkim będę szukać lekarza który nie będzie uważał tego za kolejną statystyke tylko sam doradzi jakieś badania i pomoże zrobić wszystko by to się nie powtórzyło. #14 Myślę, że te infekcyjne i trombofilia to jedne z najważniejszych badań przed ciąża, a w ciąży to obserwacja szyjki od poczatku tj mierzenie usg i robienie posiewow co 2 tyg. Tylko posiew na 100% potwierdzi lub wykluczy infekcje. U mnie najprawdopodobniej to właśnie była infekcja która nieleczona doprowadziła do zakażenia dość poważnego a lekarze nic nie wykryli mimo że zgłaszałam się dość często z bólami i krwawieniem.. Też chcę zrobić jak najwięcej badań bo wolę dmuchać na zimne niż później przeżyć to samo. Niestety z lekarzami ciężko jest wygrać, też o tym myślałam ale to walka z wiatrakami. Co do ponownego zajścia w ciążę mi niby już w szpitalu powiedzieli ze po drugiej miesiączce możemy się starać ale właśnie nie wiem czy psychicznie będę już na to gotowa, chociaż nie ukrywam że bardzo bym chciała. Nigdy nie zapomnę o synku, ale tak jak mówisz nie chce by ta żałoba wpłynęła na kolejną moja ciąże chociaż strach pozostanie już pewnie na zawsze. Gdy tylko unormuja mi się hormony będę robić badania, póki co dodatkowo walczę teraz z laktacja. Dziękuję że napisałaś jakie badania napewno zwrócę na to uwagę i przede wszystkim będę szukać lekarza który nie będzie uważał tego za kolejną statystyke tylko sam doradzi jakieś badania i pomoże zrobić wszystko by to się nie powtórzyło. #15 U mnie najprawdopodobniej to właśnie była infekcja która nieleczona doprowadziła do zakażenia dość poważnego a lekarze nic nie wykryli mimo że zgłaszałam się dość często z bólami i krwawieniem.. Też chcę zrobić jak najwięcej badań bo wolę dmuchać na zimne niż później przeżyć to samo. Niestety z lekarzami ciężko jest wygrać, też o tym myślałam ale to walka z wiatrakami. Co do ponownego zajścia w ciążę mi niby już w szpitalu powiedzieli ze po drugiej miesiączce możemy się starać ale właśnie nie wiem czy psychicznie będę już na to gotowa, chociaż nie ukrywam że bardzo bym chciała. Nigdy nie zapomnę o synku, ale tak jak mówisz nie chce by ta żałoba wpłynęła na kolejną moja ciąże chociaż strach pozostanie już pewnie na zawsze. Gdy tylko unormuja mi się hormony będę robić badania, póki co dodatkowo walczę teraz z laktacja. Dziękuję że napisałaś jakie badania napewno zwrócę na to uwagę i przede wszystkim będę szukać lekarza który nie będzie uważał tego za kolejną statystyke tylko sam doradzi jakieś badania i pomoże zrobić wszystko by to się nie powtórzyło. Zbieg okoliczności... ja poroniłam, a jak dla mnie urodziłam synka w 18 tyg ciazy. Ciąża wychuchana ,bo we wrześniu 2018 straciłam ciaze,obumarla w 8tc. Teraz wszystko odtwarzam jak w filmie i doszukuje się winy jak mogłam poronic na połowie ciazy.... i niestety widze wine swojej lekarki,ktora zlekcewazyla moje objawy,tj liczne bakterie w moczu,parcie na pecherz,twardniejacy brzuch. Wiem po wizycie w szpitalu ze mialam zakazenie wewnatrzmaciczne i groziła mi sepsa. Bardzo nam ciężko po starcie synka,ale mam dwie coreczki i musze sie pozbierac szybko, mam zamiar isc do psychologa. Ja na zanik laktacji dostałam bromergon. Oczywiście zmieniam lekarza i chciałabym być jak najszybciej w ciazy. Po pierwszej stracie brakuje nam maleństwa , a teraz na etapie 18 tc tym bardziej. Ale mamy synka pochowanego,mam gdzie iść się wypłakać,itp Trzeba żyć dalej.... mimo ze po stracie nie bedziemy juz tacy sami,bo cząstka serca zgasła razem z malenstwem. Ostatnia edycja: 3 Listopad 2019 #16 Współczuję kochana, faktycznie zbieg okoliczności szkoda że taki przykry. U mnie też od prawie początku ciąży wychuchana bo musiałam leżeć i się oszczędzać przez krwawienia, tak się cieszyłam że już prawie połowa za nami i w najgorszych snach się nie spodziewałam czegoś takiego. Ja także miałam zagrożenie sepsa brałam antybiotyki. Tego bromergonu się bałam bo się naczytalam o skutkach ubocznych i pomaga mi szałwia i masaże, najgorsze było to jak mleko zaczęło się saczyc a ja nie miałam kogo nim wykarmic... Wiem co przezywasz ale dobrze ze masz coreczki dla których musisz się podnieść to pewnie trochę pomaga... Niestety cząstka nas zgasła z naszymi aniołkami. Wiem że trzeba iść dalej ale tak bardzo się cieszyłam że niedługo zostanę mama, a teraz czuję ogromną pustkę. To była moja pierwsza ciąża... Mam nadzieję że lekarze szybko dadzą nam zielone swiatelko bo bardzo bym chciała przytulic swoje zdrowe maleństwo za parę miesięcy... #17 Współczuję kochana, faktycznie zbieg okoliczności szkoda że taki przykry. U mnie też od prawie początku ciąży wychuchana bo musiałam leżeć i się oszczędzać przez krwawienia, tak się cieszyłam że już prawie połowa za nami i w najgorszych snach się nie spodziewałam czegoś takiego. Ja także miałam zagrożenie sepsa brałam antybiotyki. Tego bromergonu się bałam bo się naczytalam o skutkach ubocznych i pomaga mi szałwia i masaże, najgorsze było to jak mleko zaczęło się saczyc a ja nie miałam kogo nim wykarmic... Wiem co przezywasz ale dobrze ze masz coreczki dla których musisz się podnieść to pewnie trochę pomaga... Niestety cząstka nas zgasła z naszymi aniołkami. Wiem że trzeba iść dalej ale tak bardzo się cieszyłam że niedługo zostanę mama, a teraz czuję ogromną pustkę. To była moja pierwsza ciąża... Mam nadzieję że lekarze szybko dadzą nam zielone swiatelko bo bardzo bym chciała przytulic swoje zdrowe maleństwo za parę miesięcy... Przede wszystkim pamiętaj, że JESTES MAMA mimo, że twojego Szczęścia nie możesz przytulać, pieścić, całować... Już zawsze nią będziesz [emoji3590] ( napisała mama 2 Aniołków). #18 Współczuję kochana, faktycznie zbieg okoliczności szkoda że taki przykry. U mnie też od prawie początku ciąży wychuchana bo musiałam leżeć i się oszczędzać przez krwawienia, tak się cieszyłam że już prawie połowa za nami i w najgorszych snach się nie spodziewałam czegoś takiego. Ja także miałam zagrożenie sepsa brałam antybiotyki. Tego bromergonu się bałam bo się naczytalam o skutkach ubocznych i pomaga mi szałwia i masaże, najgorsze było to jak mleko zaczęło się saczyc a ja nie miałam kogo nim wykarmic... Wiem co przezywasz ale dobrze ze masz coreczki dla których musisz się podnieść to pewnie trochę pomaga... Niestety cząstka nas zgasła z naszymi aniołkami. Wiem że trzeba iść dalej ale tak bardzo się cieszyłam że niedługo zostanę mama, a teraz czuję ogromną pustkę. To była moja pierwsza ciąża... Mam nadzieję że lekarze szybko dadzą nam zielone swiatelko bo bardzo bym chciała przytulic swoje zdrowe maleństwo za parę miesięcy... Ja przestałam brać bromergon po 1,5 tyg. Zle się po nim czułam. Ale laktacja się nie rozwinęła. Przykre i raniące co nas spotkało. Teraz czekamy na zielone światło u lekarzy. Pamiętaj że już jesteś MAMĄ- marne pocieszenie,bo być mama to tulić,karmić,całować..... Ale tak jest,jedno serduszko miałaś pod swoim sercem. Na pewno Ci ciężko,tym bardziej że to pierwsza ciąża,ale pozwól sobie przeżyć żałobę po stracie. Ja po pierwszym poronieniu myślałam że oszaleje , bardzo ciężko mi było. Ale z czasem wyplakalam sie, wykrzyczalam-to pomaga. Teraz juz inaczej podchodze do utaty malenstwa. Juz szukam zajec aby "zajac glowe", a poplakac ide na cmentarz lub wieczorem do poduszki. Ważna jest rozmowa z mężem,ja mam wsparcie. Tlumacze ze mnie strata malenstwa bardziej dotknela,bo fizycznie czułam synka,a teraz jestem"pusta" w środku. Mężczyzna trzeba tłumaczyć, niechca się domyślać, a jak wiedzą co i jak inaczej myślą o nas kobietach-przynajmniej w moim przypadku to pomaga i my bardzo sie zblizylismy do siebie po kazdej stracie dzieciatka. #19 Przede wszystkim pamiętaj, że JESTES MAMA mimo, że twojego Szczęścia nie możesz przytulać, pieścić, całować... Już zawsze nią będziesz [emoji3590] ( napisała mama 2 Aniołków). Wiem kochana i nigdy nie zapomnę, właśnie to mnie najbardziej boli ze jako matka nie miałam okazji go wychować ale na zawsze pozostanie w moim sercu reklama #20 Ja przestałam brać bromergon po 1,5 tyg. Zle się po nim czułam. Ale laktacja się nie rozwinęła. Przykre i raniące co nas spotkało. Teraz czekamy na zielone światło u lekarzy. Pamiętaj że już jesteś MAMĄ- marne pocieszenie,bo być mama to tulić,karmić,całować..... Ale tak jest,jedno serduszko miałaś pod swoim sercem. Na pewno Ci ciężko,tym bardziej że to pierwsza ciąża,ale pozwól sobie przeżyć żałobę po stracie. Ja po pierwszym poronieniu myślałam że oszaleje , bardzo ciężko mi było. Ale z czasem wyplakalam sie, wykrzyczalam-to pomaga. Teraz juz inaczej podchodze do utaty malenstwa. Juz szukam zajec aby "zajac glowe", a poplakac ide na cmentarz lub wieczorem do poduszki. Ważna jest rozmowa z mężem,ja mam wsparcie. Tlumacze ze mnie strata malenstwa bardziej dotknela,bo fizycznie czułam synka,a teraz jestem"pusta" w środku. Mężczyzna trzeba tłumaczyć, niechca się domyślać, a jak wiedzą co i jak inaczej myślą o nas kobietach-przynajmniej w moim przypadku to pomaga i my bardzo sie zblizylismy do siebie po kazdej stracie dzieciatka. Ja przestałam brać bromergon po 1,5 tyg. Zle się po nim czułam. Ale laktacja się nie rozwinęła. Przykre i raniące co nas spotkało. Teraz czekamy na zielone światło u lekarzy. Pamiętaj że już jesteś MAMĄ- marne pocieszenie,bo być mama to tulić,karmić,całować..... Ale tak jest,jedno serduszko miałaś pod swoim sercem. Na pewno Ci ciężko,tym bardziej że to pierwsza ciąża,ale pozwól sobie przeżyć żałobę po stracie. Ja po pierwszym poronieniu myślałam że oszaleje , bardzo ciężko mi było. Ale z czasem wyplakalam sie, wykrzyczalam-to pomaga. Teraz juz inaczej podchodze do utaty malenstwa. Juz szukam zajec aby "zajac glowe", a poplakac ide na cmentarz lub wieczorem do poduszki. Ważna jest rozmowa z mężem,ja mam wsparcie. Tlumacze ze mnie strata malenstwa bardziej dotknela,bo fizycznie czułam synka,a teraz jestem"pusta" w środku. Mężczyzna trzeba tłumaczyć, niechca się domyślać, a jak wiedzą co i jak inaczej myślą o nas kobietach-przynajmniej w moim przypadku to pomaga i my bardzo sie zblizylismy do siebie po kazdej stracie dzieciatka. Wiem kochana ze jestem mamą, zawsze będę o nim myśleć, ale właśnie to mnie też boli ze go nie przytulę, nie wychowam, nie będę mogła patrzeć jak rośnie, na zawsze pozostanie w moim sercu i nigdy o nim nie zapomnę. Jest mi przykro że nie mogę mu pokazać świata, ale mam nadzieję że tam gdzie jest jest mu teraz dobrze. Ja płakałam pierwszy tydzień praktycznie cały czas, teraz też szukam sobie zajęcia ale są chwile gdzie momentalnie zalewam się łzami, na początku nie rozmawiałam na ten temat z nikim przez gardło nie potrafiło mi to przejść, teraz jest trochę lepiej, powiedziałam najbliższym, nadal zalewam się łzami ale powoli dochodzi do mnie to wszystko i już płaczę mniej. Narzeczony mnie bardzo wspiera od samego początku, rozumie mnie, słucha i stara się pomóc. Ciężko mi czasem jak jest w pracy a mnie dopada taki dół ale wtedy też zawsze jest pod telefonem. Widzę że on też bardzo to przeżywa, faktycznie zbliżyło to nas, wkoncu zostaliśmy wspólnie rodzicami.
Spis treściJAK PODRÓŻOWAĆ W PIERWSZYM TRYMESTRZE? KILKA PRZYDATNYCH ZASAD: 1) NIE RÓB NIC PRZECIW SOBIE2) SKONSULTUJ SIĘ Z LEKARZEM LUB… DWOMA!3) JEŚLI LEKARZ POZWALA, LATAJ!4) ZABIERAJ ZE SOBĄ LEKI DOZWOLONE W 1 TRYMESTRZE CIĄŻY5) MIEJ ZAWSZE WODĘ I PRZEKĄSKI6) MIERZ SIŁY NA ZAMIARY7) PAMIĘTAJ, ŻE PIERWSZY TRYMESTR MOŻE POWALIĆ NAJSILNIEJSZEGO ZAWODNIKA8) PRZYGOTUJ SIĘ NA CHOROBĘ LOKOMOCYJNĄ I MDŁOŚCI9) ZABIERZ WYGODNE CIUCHY, ZWŁASZCZA DO SAMOLOTU10) JAK JUŻ POJEDZIESZ, WYLUZUJ! 🙂Podobne wpisy Ciąża. Pierwsza. Masa wątpliwości, masa obaw. Co można robić? Czego nie można robić?? Jeździć na rowerze? Biegać? Nie robić nic? Co jeść, a czego nie jeść?? Do dziś pamiętam tysiące wątpliwości, jakie wtedy pojawiały się u mnie. Niektóre z perspektywy czasu wydają mi się dość absurdalne, a Łukasz nadal się ze mnie śmieje. Że nie można surowej ryby i tatara to wiadomo, ale czy można owoce morza??? Podobno serów pleśniowych nie można i oscypków nie można? Podobno suszonych wędlin takich jak prosciutto crudo i jamon serrano też nie można! Nie mogłam w to uwierzyć, bo nie wyobrażałam sobie tabunów Włoszek i Hiszpanek, które w ciąży rezygnują ze swoich podstawowych produktów!!! Gdy na Wyspach Kanaryjskich nie mogłam przejść obojętnie obok smażonych kalmarów, tłumaczyłam sobie, że niemożliwe, by Hiszpanki na 9 miesięcy porzucały typowe w wielu regionach bocadillo de calamares! Ale nic innego nie było dla mnie tak istotne jak podstawowe pytanie: czy w ciąży podróżować i jak??? Kiedy można, a kiedy nie? Co jest dozwolone w którym trymestrze, a na co trzeba uważać? Temat wraca do mnie jak bumerang w Waszych pytaniach, w rozmowach z przyjaciółkami i ciężarnymi znajomymi, więc wraca i tutaj! JAK PODRÓŻOWAĆ W PIERWSZYM TRYMESTRZE? KILKA PRZYDATNYCH ZASAD: 1) NIE RÓB NIC PRZECIW SOBIE Są różne ciąże, są różne kobiety. Jedne czują się świetnie i nie dostrzegają swojej ciąży niemal do porodu – pracują, podróżują, czują się normalnie, pomimo, że w ich brzuchu rozwija się nowe życie. Inne czują się słabo od pierwszych dni – najpierw męczą je mdłości, potem bóle, a gdzieś w połowie nadchodzą stresujące skurcze, które bezlitośnie uziemiają je aż do rozwiązania w domu czy w łóżku. Są też takie, które czują się całkiem nieźle fizycznie, ale wolą spędzić ten czas spokojnie, bez zbędnych ekscesów. Nie chcą latać, nie chcą wyjeżdżać zbyt daleko od miejsca zamieszkania, lubią mieć pod ręką lekarza i wszystko to, co znane. Mają do tego prawo, zwłaszcza w pierwszym trymestrze, gdy większość z nas nie czuje się zbyt pewnie, bo wiemy przecież, że do 12 tygodnia wszystko może się zdarzyć. Pamiętaj zatem, by nie robić nic przeciw sobie. Nawet jeśli Twoje przyjaciółki latały samolotem przez całą ciążę, były we Francji, w Tajlandii czy w Tokio, a Ty tego nie czujesz – odpuść. Potraktuj ciążę jako czas na zwiedzanie najbliżej okolicy lub zadbania o siebie i swój wypoczynek. 2) SKONSULTUJ SIĘ Z LEKARZEM LUB… DWOMA! Wszyscy wiemy, że z lekarzami różnie bywa. Jeden mówi A, drugi mówi B. Ja spotkałam dwóch ginekologów i jeden mówił: do 12 tygodnia samolotem latać nie wolno, a drugi wręcz przeciwnie: “Latać, bawić się, niczym się nie przejmować, bo w zdrowej ciąży samolot nawet w 8 czy 10 tygodniu nie zaszkodzi”. Któremu wierzyć, którego posłuchać??? Trudne pytanie. Myślę, że to zależy nie tylko od tego, do jakiego lekarza trafisz, ale też od Twojej głowy – czy zaufasz temu, który mówi “latać”, jeśli inni mówią “zostań i siedź na tyłku przez 12 tygodni”? Ja nie powiem nic więcej – nie powiem Ci, że latanie w pierwszym trymestrze jest zakazane i nie rób tego, ale nie powiem również, że lataj, lataj, nic się nie bój. Dajcie koniecznie znać, jaką opinię na ten temat mieli Wasi lekarze i Wy!:) 3) JEŚLI LEKARZ POZWALA, LATAJ! Jeśli masz doświadczonego ginekologa, któremu ufasz i on zapewnia, że wszystko jest w porządku i możesz lecieć samolotem w 1 trymestrze, leć. Nie czytaj historyjek w Internetach, nie pytaj dr Google, bo tam znajdziesz WSZYSTKO. Czasem się uspokoisz, ale zdecydowanie częściej skończysz przerażona, bo tak już jest, że częściej dzielimy się tym, co złe, a rzadziej opowiadamy o tym, co zwykłe, bezproblemowe, normalne. Zdecyduj czy wolisz wierzyć lekarzowi czy nieznajomym z forum, których przypadków kompletnie nie znasz – nie wiesz, na co chorowały wcześniej, nie wiesz, czy nie mają schorzeń wpływających na ciążę, o których Ty nawet nie słyszałaś. W pierwszym trymestrze najbardziej boimy się poronienia, prawda? Ja się bałam, ale mądry lekarz wytłumaczył mi, że mogę poronić nawet wtedy, gdy będę najbardziej oszczędzającą się i dbającą o siebie przyszłą mamą na świecie, a moja znajoma położna powiedziała mi: “Tak, jest sporo poronień w 1 trymestrze, ale jeszcze więcej kobiet rodzi dzieci!”. Tego się trzymałam. I w podróży, i na co dzień. 4) ZABIERAJ ZE SOBĄ LEKI DOZWOLONE W 1 TRYMESTRZE CIĄŻY Jesteś teraz w sytuacji wyjątkowej – na wszelkie dolegliwości lepiej się przygotować i nie szukać potem na lotnisku czy w obcym mieście leków dozwolonych dla ciężarnej. Leki, które bierzesz na co dzień (jak choćby kwas foliowy czy w niektórych przypadkach luteinę) zabierz ze sobą. Jeśli lecisz samolotem, obowiązkowo wrzuć je do bagażu podręcznego. Najlepiej, gdy dorzucisz do nich kilka podstawowych leków na inne dolegliwości – coś na bóle brzucha, coś na ból głowy, leki dozwolone w ciąży na przeziębienie, katar czy ból gardła. W ten sposób będziesz przygotowana na różne okoliczności, nawet te gorsze. 5) MIEJ ZAWSZE WODĘ I PRZEKĄSKI Jedziesz dalej samochodem? Podróżujesz pociągiem? Lecisz? Najlepiej licz na swój własny prowiant. Co tu dużo mówić: w pierwszym trymestrze w wielu przypadkach jedzenie Ci “nie podchodzi”. Miałyście tak??? 🙂 Ja przez kilka tygodni najchętniej piłam świeżo wyciskany sok z pomarańczy, jadłam makarony albo gnocchi z sosami na bazie pomidorów i zwykle chociaż raz dziennie musiałam wypić szklaneczkę Coli, by nie czuć się jak na niekończącym się kacu. Na niektóre potrawy nawet nie mogłam patrzeć! Wiedziałam, że albo wezmę swoje (przed krótkim lotem najem się wcześniej) albo będę się czuła jeszcze gorzej próbując wmusić w siebie niesmaczną samolotową kanapkę. W takich sytuacjach zawsze doceniałam PKP i Warsa – tam zawsze mogłam sobie coś znaleźć 😉 Przekąski i woda przydają się też w sytuacji, gdy nie masz pewności, czy będzie możliwość coś kupić. Głód dopada Cię szybciej niż zazwyczaj, więc lepiej być niezależną… Zwłaszcza, że często mdłości męczą jeszcze bardziej przy pustym brzuchu. 6) MIERZ SIŁY NA ZAMIARY Jesteś w 6 tygodniu ciąży i właśnie planujesz urlop??? Odpuść sobie wtedy pierwszą egzotyczną wyprawę do Tajlandii, nocne autobusy w Birmie oraz marszrutki i wyboiste drogi Gruzji. Oczywiście, może być tak, że będzie super i będziesz bardzo zadowolona z wyboru. Ale może właśnie będzie Cię męczyć złe samopoczucie, mdłości, o będziesz chciała iść spać i na nic nie będziesz mieć siły…. 7) PAMIĘTAJ, ŻE PIERWSZY TRYMESTR MOŻE POWALIĆ NAJSILNIEJSZEGO ZAWODNIKA Wiem, wiem, ja też tak mówiłam – co tam ciąża, będzie dobrze – przecież to nie choroba! I nadal tak uważam, bo w ciąży i pracowałam, i zwiedzałam, i spotykałam się ze znajomymi, i chodziłam na imprezy. Wszystko niemal do końca, bo czułam się bardzo dobrze. Ale początki nie zawsze były łatwe. Nie wymiotowałam, ale czułam się jak na wiecznym kacu… no ile można? dzień, dwa, ale przecież nikt nie ma kaca przez kilka tygodni!!! A jednak – wszystko jest możliwe! Jeśli do tego doliczysz zmęczenie od godziny i senność, to nie będzie to najlepszy czas na podróż życia i zdecydowanie lepiej sprawdzi się relaksujący, mało wymagający kierunek. Oczywiście nie musi tak być, ale może – nawet u tych najbardziej silnych, aktywnych i nie dających się niczemu 😉 8) PRZYGOTUJ SIĘ NA CHOROBĘ LOKOMOCYJNĄ I MDŁOŚCI Jeśli przed ciążą miałaś chorobę lokomocyjną, w 1 trymestrze w samochodzie możesz czuć się jeszcze gorzej – zwłaszcza, gdy będziecie zwiedzać górzyste tereny – zapytaj zawczasu w aptece o leki na chorobę lokomocyjną dozwolone w ciąży – ja podczas naszej wyprawy na Wyspy Kanaryjskie jadłam lizaki imbirowe dla dzieci 😉 9) ZABIERZ WYGODNE CIUCHY, ZWŁASZCZA DO SAMOLOTU Brzuch powoli, bo powoli, ale zaczyna rosnąć. Macica się rozciąga, wszystko zaczyna się zmieniać i pomimo, że postronny obserwator może nie zauważyć Twojej ciąży nawet do 20 czy 25 tygodnia, te obcisłe dżinsy mogą nie być najlepszym ubraniem na podróż. Wybierz coś wygodnego, miękkiego, luźnego, co nawet przy długim siedzeniu nie będzie uciskać Ci brzucha. Jesteś w drodze, jesteś w ciąży – musisz dbać o swój komfort. 10) JAK JUŻ POJEDZIESZ, WYLUZUJ! 🙂 Nie chcesz jechać, boisz się, chcesz mieć blisko lekarza – nie jedź. Albo pojedź gdzieś 100-200 km od domu – może znajdziesz jakieś piękne, magiczne miejsce? Jeśli jednak już się zdecydowałaś na dalszą podróż w 1 trymestrze, ciesz się nią. Nie zadręczaj się czy dobrze zrobiłaś, nie stresuj się, korzystaj. Wiem, że to czasem trudne, ale warto! 🙂 W końcu podróży we dwoje nie zostało Wam już tak wiele 😉 PS. dajcie koniecznie znać jak to było u Was z podróżami w pierwszym trymestrze ciąży – latałyście czy nie? gdzie się wybrałyście? co mówił Wasz lekarz? PS2. Zdjęcia pochodzą z moich ciążowych podróży do Lizbony i na Wyspy Kanaryjskie – pierwsza miała miejsce na przełomie 1 i 2 trymestru, wcześniej jeździliśmy raczej po Polsce.
Poronienie – najczęstsze przyczyny. Jakie są objawy poronienia? Poronienie jest problemem, który dotyczy coraz większej ilości kobiet. Jest to samoistne zakończenie ciąży przed 22. tygodniem, a więc momentem, w którym płód uzyskuje zdolność do przeżycia poza łonem matki. Do utraty ciąży może dojść na różnych etapach jej rozwoju, również przyczyny poronienia mogą być różne – mogą to być czynniki anatomiczne, hormonalne czy środowiskowe. Czym jest poronienie? Jak często dochodzi do poronień? Światowa organizacja zdrowia (WHO) definiuje poronienie jako utratę ciąży przed 22. tygodniem. Wyróżniamy poronienia wczesne – jednoczasowe (przed ukończeniem 12. tygodnia ciąży) oraz późne – dwuczasowe (po ukończonym 12. tygodniu ciąży). Jak często dochodzi do poronienia? Szacuje się, że nawet do 25% ciąż kończy się poronieniem, a jego prawdopodobieństwo rośnie wraz z wiekiem kobiety. W wieku 20 lat ryzyko utraty ciąży wynosi ok. 15%, natomiast w wieku 40 lat poronić może aż 50% kobiet. Prawdopodobieństwo poronienia zwiększa się również, gdy partner ciężarnej przekroczył 40. rok życia. Jakie są rodzaje poronień i jak przebiegają? Uwzględniając przebieg poronienia, wyróżnia się kilka jego typów: Poronienie zagrażające – występuje ono do 22. tygodnia ciąży, nie jest utratą ciąży, ale świadczy o zagrożeniu. Objawia się bezbolesnym krwawieniem z dróg rodnych kobiety o różnym nasileniu. Poronienie w toku – następuje bolesne krwawienie z dróg rodnych, w ujściu szyjki macicy mogą być widoczne fragmenty jaja płodowego. Poronienie zatrzymane (chybione) – dochodzi do obumarcia płodu, lecz nie zostaje on wydalony samoistnie do 8. tygodni po poronieniu. Poronienie kompletne (zupełne) – wydalenie całego jaja płodowego, następuje przed ukończonym 12. tygodniem ciąży. Poronienie niekompletne (niezupełne) – następuje po 12. tygodniu ciąży, nie zostaje wydalone całe jajo płodowe, lecz resztki obumartego płodu zostają w macicy. Poronienie nawracające – następujące po sobie 3 poronienia samoistne. Polecane dla Ciebie tabletka, niedobór witamin zł tabletka zł emulsja, podrażnienie, dla kobiet karmiących, dla kobiet w ciąży, bez konserwantów, dla alergików, bez parabenów, po zabiegach kosmetycznych zł żel, bez parabenów, bez peg, bez sls, dla alergików zł Jakie są objawy zbliżającego się poronienia? Istnieje kilka charakterystycznych objawów mogących zwiastować poronienie, które powinny zaniepokoić kobietę ciężarną. Przede wszystkim jest to osłabienie objawów ciąży – jeśli mama czuje, że jej dziecko wykonuje słabsze ruchy bądź pojawia się krwawienie lub plamienie z dróg rodnych, należy bezzwłocznie udać się do lekarza. Bolesność podbrzusza lub pleców również powinna zaniepokoić, ale należy pamiętać, że w poronieniu zagrażającym nie zaobserwujemy dolegliwości bólowych. W badaniu ginekologicznym powinna zwrócić uwagę nieadekwatna wielkość macicy do wieku ciążowego. Jakie są przyczyny poronienia? Przyczyny poronienia mogą pochodzić zarówno ze strony matki, jak i ze strony płodu. Zmiany chromosomalne zarodka, które są uwarunkowane genetycznie powodują, że jajo płodowe jest niezdolne do rozwoju i dochodzi do poronienia. Do przyczyn matczynych poronień należą: wady anatomiczne macicy, mięśniaki macicy czy endometrioza. Niebezpieczne dla życia płodu są przebyte infekcje w czasie ciąży, takie jak odra, świnka, różyczka, toksoplazmoza, opryszczka, waginoza bakteryjna, kiła, chlamydia, rzeżączka. Każda z wyżej wymienionych chorób może prowadzić do obumarcia płodu. Bardzo ważna jest kontrola hormonów tarczycy w trakcie ciąży. TSH w pierwszym trymestrze >2,5mIU/l zwiększa ryzyko poronienia. Silny stres w czasie ciąży, otyłość, palenie tytoniu, nadużywanie leków, alkoholu i innych substancji psychoaktywnych również mogą zwiększyć prawdopodobieństwo poronienia. Czym jest puste jajo płodowe? Czy termin ten oznacza to samo, co poronienie? Pustym jajem płodowym nazywa się sytuację, w której dochodzi do zapłodnienia, lecz komórki zarodka nie dzielą się prawidłowo. Jest to przyczyna poronień i wymaga specjalistycznej diagnostyki. Jakie badania wykona lekarz, by potwierdzić poronienie? Rozpoznanie zostanie ustalone na podstawie badania ginekologicznego – lekarz oceni szyjkę macicy. Badaniem pomocniczym jest poziom stężenia βhCG we krwi – wzrastający poziom będzie wskazywał na prawidłowo rozwijającą się ciążę, a poziom stały lub obniżający się wskaże na nieprawidłowo rozwijający się płód lub poronienie. Kolejnym bardzo ważnym elementem badania jest USG. Po tygodniu ciąży można wykazać w USG obecność pęcherzyka ciążowego oraz czynność serca płodu – ich brak jest niepokojący. Te wszystkie badania pozwolą na postawienie ostatecznej diagnozy. Poronienia – jakie badania wykonać w przypadku poronień nawracających? Pierwszym badaniem, które należy wykonać w przypadku poronień nawracających jest USG macicy w celu wykluczenia wad anatomicznych, nieprawidłowości w budowie i funkcjonowaniu. Jeśli badanie USG wykaże jakiekolwiek nieprawidłowości, należy wówczas wykonać histeroskopię. Jest to badanie, które przeprowadza się w znieczuleniu ogólnym, dzięki endoskopowi. Histeroskopia umożliwia dokładną ocenę macicy oraz ewentualne pobranie wycinków do badania. Powinno się wykonać też podstawowe badania krwi, testy w kierunku trombofilii, a także sprawdzić poziom hormonów we krwi oraz przeciwciał antyfosfolipidowych i wykonać badanie kariotypu (badanie cytogenetyczne). Jak odróżnić okres od poronienia? Z czym różnicować krwawienie we wczesnej ciąży? Z każdym krwawieniem w ciąży należy udać się do lekarza, szczególnie niepokojące jest brunatne, obfite krwawienie ze skrzepami krwi oraz widocznymi fragmentami tkanek. Ostateczną diagnozę postawi ginekolog. Jeśli przyczyną dolegliwości nie jest obumarcie płodu, należy wykluczyć choroby nowotworowe, ciążę pozamaciczną, urazy płodu. Jakie jest postępowanie po poronieniu? Leczenie poronień dzieli się na zachowawcze, farmakologiczne i zabiegowe: Leczeniu zachowawczemu poddajemy pacjentki, u których stwierdza się poronienie zagrażające oraz niekompletne. Kobiety poddaje się obserwacji i monitorowaniu pod kontrolą USG czy doszło do wydalenia tkanek. Należy powtarzać oznaczenie poziomu βhCG co dwa tygodnie. Do leczenia farmakologicznego kwalifikuje się pacjentki, u których doszło do poronienia zatrzymanego lub wewnątrzmacicznego obumarcia płodu. Lekiem wówczas stosowanym jest mizoprostol. Jest to etap przed zabiegowym wyłyżeczkowaniem jamy macicy. Leczenie zabiegowe, polegające na wyłyżeczkowaniu jamy macicy, stosuje się u matek w złym stanie ogólnym, po poronieniu septycznym, gdy występuje obfite krwawienie. W ciąży bezwzględnie należy unikać palenia tytoniu, zażywania narkotyków, spożywania alkoholu. Przed rozpoczęciem starania się o dziecko należy dbać o swój ogólny stan zdrowia i ustabilizować choroby podstawowe. Kiedy można rozpocząć starania o dziecko po poronieniu? Decyzja o kolejnej ciąży po poronieniu powinna być uzależniona od stanu zdrowia kobiety, lecz odstęp czasowy od poronienia nie powinien wynosić mniej niż 3 miesiące oraz być skonsultowana z lekarzem prowadzącym. Twoje sugestie Dokładamy wszelkich starań, aby podane zdjęcie i opis oferowanych produktów były aktualne, w pełni prawidłowe oraz kompletne. Jeśli widzisz błąd, poinformuj nas o tym. Zgłoś uwagi Polecane artykuły Przygotowanie organizmu do ciąży – od kiedy brać suplementy, witaminy i minerały? Wiele kobiet, które planują zostać mami, zastanawia się, które witaminy i minerały suplementować przed ciążą, a których z nich unikać, żeby zwiększyć swoje szansę na posiadanie potomstwa? Istnieje kilka prostych zasad dotyczących planowania zarówno macierzyństwa, jak i ojcostwa, które powinni stosować przyszli rodzice. Dlaczego kobiety starające się o dziecko lub będące w ciąży nie powinny pić syropu lub napoju z aloesu, jak długo przed zajściem w ciążę należy zacząć brać kwas foliowy oraz co należy włączyć do swojej diety, aby podnieść swoją płodność? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w niniejszym artykule. Nacinanie krocza – kontrowersje wokół rutynowego nacinania krocza podczas porodu Wątpliwości narastające wokół tematu rutynowych nacięć krocza w trakcie porodu towarzyszą środowisku medycznemu już od wielu dekad. Niesłabnąca od lat argumentacja zarówno zwolenników, jak i przeciwników tego zabiegu sprawiła, że również w Polsce toczy się spór o zasadność episiotomii w kontekście wielu sytuacji położniczych. Co zatem sprawia, że pomimo upływu wielu lat doświadczenia i praktyki temat nacięcia krocza jest nadal równie kontrowersyjny, jak niemal dwie dekady temu, a wizja porodu siłami natury budzi coraz większy lęk wśród pacjentek? Nadciśnienie w ciąży – przyczyny, leczenie, powikłania Nadciśnienie tętnicze jest jedną z wielu chorób, które mogą towarzyszyć ciężarnej. Choć zwykle początkowo nie daje ono żadnych objawów, to brak wdrożenia odpowiedniego postępowania i leczenia może doprowadzić do poważnych komplikacji, które stanowią zagrożenie życia zarówno dla matki, jak i jej nienarodzonego dziecka. Duszności w ciąży – przyczyny. Kiedy trudności z oddychaniem w ciąży powinny zaniepokoić? Duszność jest subiektywnym objawem występującym w przypadku wielu schorzeń, przede wszystkim u osób z ostrymi i przewlekłymi chorobami układu oddechowego i krążenia. Jest również dolegliwością, na którą dość często skarżą się kobiety ciężarne, nawet już w I trymestrze ciąży. Subiektywność objawu polega na tym, że nie jesteśmy w stanie ocenić jego nasilenia za pomocą badań obrazowych czy laboratoryjnych, tak jak np. nasilenie niedokrwistości za pomocą wartości hemoglobiny i hematokrytu. Jakie mogą być przyczyny duszności w ciąży? Połóg – ile trwa? Jakie zmiany zachodzą w organizmie kobiety po porodzie? Połóg to wyjątkowy moment w życiu każdej kobiety, która urodziła dziecko. To szereg procesów fizjologicznych, dzięki którym organizm młodej mamy wraca do stanu sprzed ciąży. Połogowi mogą towarzyszyć dolegliwości bólowe związane z inwolucją narządów oraz tzw. odchody połogowe, które są źródłem bakterii. Rany powstałe po nacięciu krocza lub w wyniku cięcia cesarskiego należy starannie pielęgnować i odkażać. Jak to robić i o czym jeszcze pamiętać podczas połogu? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w niniejszym artykule. Ciąża pozamaciczna – objawy i postępowanie po rozpoznaniu ciąży ektopowej Ciąża pozamaciczna, inaczej ektopowa, polega na zagnieżdżeniu się zapłodnionej komórki jajowej w każdej innej lokalizacji oprócz błony śluzowej trzony macicy. Szczególnie niebezpieczna jest ciąża brzuszna zlokalizowana w jamie otrzewnej, gdyż niesie 17-krotnie wyższe ryzyko śmierci w porównaniu z pozostałym lokalizacjami. Jak wygląda diagnostyka ciąży pozamacicznej, jakie są jej przyczyny i sposoby leczenia? Stan przedrzucawkowy — przyczyny i leczenie preeklampsji Stan przedrzucawkowy może wywołać wiele niebezpiecznych powikłań, na które najbardziej narażone są kobiety powyżej 35. roku życia oraz matki chorujące przewlekle na nadciśnienie tętnicze wykryte jeszcze przed ciążą. Podstawowymi wartościami, które powinny zaniepokoić pacjentkę w ciąży i połogu, ale także lekarzy podczas porodu jest przede wszystkim jej wysokie ciśnienie krwi. Jak wyglądają objawy stanu przedrzucawkowego i jak zapobiegac PE? Czy upławy w ciąży są niebezpieczne? Jak wygląda wydzielina z pochwy i czy jest niebezpieczna dla płodu? Większość upławów w trakcie ciąży, niezależnie od trymestru, nie powinno budzić niepokoju. Zagęszczenie śluzu ma na celu ochronić drogi rodne kobiety, ale także zapewnić bezpieczeństwo rozwijającemu się dziecku. Konsultacja z lekarzem ginekologiem jest wskazana tylko w przypadku wystąpienia określonych objawów, którymi z pewnością nie jest gęsta, przezroczysta lub biała wydzielina z pochwy. Które upławy powinny zwrócić uwagę przyszłej mamy i czy są bardzo niebezpieczne, a także jak wygląda leczenie infekcji intymnej w ciąży?
jak poronic w 18 tygodniu ciazy